28 stycznia 2013

Niełatwo być człowiekiem... czyżby?

WM. Paul Young

CHATA

Wydawnictwo: Nowa Proza
Oprawa: Twarda
Data: 2011
Stron: 300





„Chata” to książka, która zdrowo namieszała w literackim świecie, głównie za sprawą poruszanych tematów, dotyczących relacji człowieka z Bogiem, zdefiniowania wizerunku Boga, za nadanie innego znaczenia chrześcijańskim definicjom oraz za elementy podpadające pod ruch New Age. Treść książki podlega ciągłym dysputom i analizom. Opisana historia jednych czytelników porusza do głębi, innych rozczarowuje i złości. Gdzie zająć miejsce? Jak odnieść się do treści? Czy też jak pogodzić teologiczną wiedzę z obrazem przedstawionym przez WM. Paula Younga?

Mack w dzieciństwie doświadczył wiele bólu, na szczęście doświadczenia życiowe sprawiły, że – w pewien sposób – pogodził się ze swoją przeszłością. Jednak jak sam twierdzi, to Nanette, jego żona od ponad trzydziestu pięciu lat, uratowała mu życie, tworząc z nim cudowną rodzinę. Niestety rodzinne szczęście zostało zburzone, kiedy ich najmłodsza córka, Missy została porwana. Ślady wskazywały na to, że dziewczyna została zamordowana w opuszczonej chacie. Kilka lat później Mack dostaje tajemniczy list, a w nim zaproszenie do... chaty. Mężczyzna jest skonsternowany, uznaje to za makabryczny żart, ale podpis nadawcy sprawia, że zaczyna wierzyć, że zaproszenie jest od Boga. Wbrew rozsądkowi wyrusza do miejsca bolesnych wspomnień, licząc na konfrontację z Najwyższym.

Jakiś czas temu czytałam "Rozdroża" Younga, książka bardzo mi się podobała, ale pomimo wyrazistej treści, ciężko mi było przebić się przez jej wstęp. Na szczęście debiutancka powieść kanadyjskiego pisarza, jest o wiele bardziej klarowniejsza (zaskakujące jak na pierwszą pracę). Posłużę się kolokwializmem, pisząc że budowa fabularna "Chaty" jest prosta jak konstrukcja cepa... i to jest piękne. Oto mamy sympatyczną rodzinkę, na którą jak grom z jasnego nieba spada wielkie nieszczęście, a opory przed szczerą rozmową o tragedii, rodzą niezdrową atmosferę, stwarzając wiele niedomówień i problemów. Z podobnym tematem zapewne nie raz się spotkaliście i teoretycznie problematyka rodzinnych dramatów nie jest obcym zagadnieniem, ale do tej prostej historii zostały dołączone teologiczne kwestie i filozoficzne rozważania, co jest rewelacyjnym zagraniem. Dlatego, że dostajemy przepiękną, ogromnie wzruszającą opowieść, przedstawiającą więź człowieka z Bogiem oraz próby wyjaśnienia odwiecznych pytań dotyczących dobra i zła, grzechu i wybaczenia, kary i winy.

Książka została napisana w czytelny, bardzo naturalny sposób. Język powieści nie jest zawiły, jednak jej treść może sprawiać problemy, nie tyle ze względu na wielowątkowość, ale na teologiczne wnioski, które dla niektórych osób mogą być mocno dyskusyjne i uproszczone. Jednak uważam, że nie warto szukać dziury w całym, gdyż opowieść ta jest dodającą otuchy przypowieścią, która zachęca do dialogu z Bogiem, przypomina też o jego obecności w naszym życiu oraz o jego wielkiej miłości do człowieka. Powieść Younga niesie w sobie pozytywne przesłanie i niesłychane emocje. Wielokrotnie wzruszałam się czytając rozmowy Macka z Bogiem i nie dlatego, że jestem szczególnie religijna, ale dlatego że wizja tak wielkiej bliskości z niezmąconą miłością jest cudownym, inspirującym wyobrażeniem. Szczerze polecam lekturę „Chaty” - warto dać sobie szansę na poruszające doświadczenie. 

 

Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję wydawnictwu Nowa Proza