21 lutego 2013

Świat z perspektywy czterech kółek

Jeremy Clarkson

WYTRĄCONY Z RÓWNOWAGI

Wydawnictwo: Insignis
Data: 2012
Stron: 505
Oprawa: Miękka




Nie należę do zagorzałych fanów motoryzacji, chociaż marzenia o pięknych autkach nie są mi obce. Ostatnio, a właściwie po lekturze „Wytrąconego z równowagi”, śnię o Volvo XC60 T6 SE Lux, bo jak Jeremy Clarkson pisze: „Jest to samochód dla wyjątkowo pięknych kobiet, które rano będą jeździły nim na siłownię, wieczorem – po dzieci do szkoły, a po południu – do kochanka” , no ba, taki plan dnia nie jest zły, dla realizacji szalonych eskapad porzuciłam już Forda Kuga 2.0 TDCi Titanium, gwarantującego wjazd na każdą górę i przeprawę przez każdy strumień, ale przejdźmy do rzeczy. Uwielbiam Jeremiego Clarksona, który wraz z dwoma innymi moimi ulubieńcami: Jamesem Mayem i Richardem Hammondem, prowadzi program poświęcony samochodom - Top Gear. Poza tym Clarkson pisze cotygodniowe felietony dla The Sunday Times i dla The Sun. Z tychże właśnie felietonów składa się błyskotliwa, pełna humoru pozycja „Wytrącony z równowagi”.

Moje wymarzone Volvo XC60 T6

Nie trzeba wyróżniać się wyjątkową pomysłowością, żeby domyślić się, że każdy z felietonów dotyczy konkretnej marki samochodu, jednak Clarkson wykorzystując swoją bogatą wiedzę na temat czterech kółek, jak również niezwykłe doświadczenia, dodatkowo prowadzi czytelnika przez liczne spostrzeżenia dotyczące otaczającego go świata. Dlatego w tekstach nie tylko dowiemy się od jakiego samochodu jest lepszy wózek sklepowy, czy jaka marka jest warczącą, ostrą pięknością, ale też poznamy „uroki” ośrodka narciarskiego Sankt Moritz, w którym to wiodą prym kosztowne fryzury, tytuły i kosmiczne ceny, dowiemy się co powoduje, że Clarkson jest wstanie kląć przez ponad dwie minuty, bez zająknięcia i nie powtarzając ani jednego słowa, a także dlaczego uważa, że mycie samochodów to strata czasu . Mało tego,  zgłębimy teorię na temat sedna kapitalizmu oraz zasad bezpiecznej jazdy według Jeremiego Clarksona, m.in., „ Kodeks drogowy zawiera wiele ogólnych wytycznych dla ludzi starszych. Ja też mam dla nich wytyczną. Oto ona: ruszać się, do cholery!” lub „ To prawdziwa obsesja, co każdy dziś wygaduje, na temat prędkości – że prędkość zabija. Nie zabija. Nie prędkość, lecz to, że się nagle zatrzymujecie – to właśnie to was załatwia.”

Jeśli bliski jest Wam program Jeremiego Clarksona (Top Gear), to na pewno wiecie, że dziennikarz ma wyjątkowe poczucie humoru, jeśli jednak obca jest Wam ta postać, ale za to bliskie są pasje motoryzacyjne, i daj Bóg skusicie się na „Wytrąconego z równowagi” to naszykujcie się na specyficzny żart, lekceważący styl, multum sarkazmu oraz wywody z przymrużeniem oka, ponieważ Clarkson, mając miłość do samochodów we krwi, potrafi w sposób niesamowicie oryginalny i szczery przekazać swoją wiedzę na temat świata czterech kółek. Dziennikarz nie bawi się w sentymenty, jego żart niekiedy jest grubo ciosany i kontrowersyjny, ale możemy być pewni, że opinie Clarksona są zgodne z rzeczywistością, mało tego, sposób w jaki zostają przekazane, gwarantuje niezłą zabawę.

"Przed wszystkim - po co w ogóle myć samochód? Nie będzie miał przecież śmierdzących pach ani trącących serem pachwin."

"Pokażcie mi kogoś, kto ma Subaru, a ja założę się, że jest to ktoś, kto rajdy uważa za dobrą zabawę. A skoro tak, to z pewnością oddycha przez usta, brakuje mu czoła, ma krótkie nogi i jedno - najprawdopodobniej koszmarnie poranione - oko."  

"Próba przekroczenia dozwolonej prędkości w tym samochodzie (Fiat Qubo 1.3. 16v MultiJet Dynamic) jest jak próba przekroczenia dozwolonej prędkości na krowie."

Szkoda tylko, że wiele z omawianych aut nie zobaczymy na naszych polskich drogach, cóż, realia produkcji, jak i ceny samochodów nie idą w parze z naszą rzeczywistością. Poza tym, brakowało mi zdjęć omawianych samochodów, niestety nie zawsze znamy daną markę, ewentualnie nasza wyobraźnia nie jest wstanie odtworzyć obrazu komentowanego samochodu, dlatego ograniczona liczba fotek nie sprzyjała wygodzie czytania. Jednak takie niedociągnięcia to żadna wada, ważne że książkę czyta się bardzo przyjemnie, a obrazowy przekaz pobudza kreatywność i wydzielanie endorfin, a to w końcu najważniejsze. Tytuł ten chciałabym polecić każdej osobie, ale nie ma co się oszukiwać, największą radość z lektury będą mieli fani Jeremiego Clarksona, i miłośnicy motoryzacji.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Insignis, a także portalowi Sztukater