22 lipca 2013

Miejsce będące prawdzią ziemią niczyją.

Michelle Paver

CIENIE W MROKU

Wydawnictwo: WAB
Data: 2013
Stron: 240
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami


"Musisz pamiętać, Jack, to tylko echo; jak odcisk stopy albo cień. Nie może cię skrzywdzić, najwyżej przestraszyć"


Najnowsza powieść Michelle Paver, tak bardzo zachwyciła mnie swoją niesamowitą okładką, że nie znając autorki, ani opinii o książce, postanowiłam, że powalczę z obiecanym w opisie zimnem i mrokiem Arktyki, tym bardziej że Jeffrey Deaver rekomendował historię, jako zachwycające połączenie Jacka Londona ze Stephenem Kingiem, a temu absolutnie oprzeć się nie mogłam.

Bohaterem powieści jest Jack Miller, który w towarzystwie czterech innych śmiałków, wyrusza na roczną wyprawę badawczą na Spitsbergen, największą wyspę Norwegii położoną na Morzu Arktycznym. Ekspedycję od samego początku prześladuje pech, w konsekwencji czego grupa wykrusza się, i do bezludnej zatoki Gruhuken, gdzie zakładają obóz, dociera już tylko trzech uczestników.

Rozległą zatokę pocentkowaną górami lodowymi okalały góry o ostrych śnieżnobiałych szczytach, odbijających się w tafli wody nieruchomej jak szkło. A światło? Mój Boże, powietrze było tak przejrzyste, że wydawało się, że wystarczy wyciągnąć rękę, by dotknąć ostrych szczytów, albo odłamać kawałek lodowca. Tak właśnie musiało być w niebie”

Gruhuken może i wyglądało jak raj na ziemi, ale z całą pewnością nim nie było. I o ile na początku pobytu wiele niepokojących zdarzeń, niespecjalnie martwiło Jacka, tak z każdym kolejnym dniem, czas spędzony w mroźnym i zimnym obozie przestawał być spełnieniem marzeń naszego bohatera. A kiedy nad zatoką zacznie się noc polarna, kiedy zostanie sam i kiedy śnieżyca, i samotność zamkną go w pustce ciemności, a dodatkowo, kiedy coś strasznego zacznie wynurzać się z mroków nocy, coś zimnego i... najprawdopodobniej martwego, w posadach zadrży świat Jacka Millera.

Za cztery dni słońce zniknie na dobre(...) Nasz obóz to wyspa zawieszona w pustce szarości. Jedynym kolorem jest kolor szary. I wszędzie panuje cisza.”

Autorką tej niesamowitej powieści jest angielska pisarka, miłośniczka podróży, która zachwycona swoją wyprawą na Spitsbergen, postanowiła opisać swoje odczucia z tejże wędrówki, a że Paver potrafi doskonale tworzyć niepokojącą i sugestywną atmosferę, jak również powoływać do życia przepiękne obrazy, które chce się czytać wielokrotnie,  to dostajemy doskonałą opowieść o walce z własnymi słabościami, w klimacie klasycznego ghost story.
 
„Cienie w mroku” to do bólu szczery pamiętnik lub jak kto woli dziennik z wyprawy, w którym zawarte jest multum przemyśleń i obserwacji. Niezwykłe przedstawienie ludzkiej psychiki, przeraźliwych myśli Jacka, jego lęków i poczucia samotności, na tle surowej rzeczywistości oraz wszechobecnej nicości, tworzy fenomenalny klimat. To niewyobrażalne jak wyobcowanie, mrok i zimno wpływają na psychikę, to co rodzi się w podświadomości bywa straszniejsze niż otaczająca rzeczywistość, a jeśli do tego dochodzą duchy, nic już nie jest takie, jakie być powinno.

"Wróciła cisza. Nastała martwa, lodowata, bezwietrzna ciemność. Właśnie ciemność. Jesteśmy anomalią. Małe migocące iskierki na skorupie wirującej planety – a dokoła ciemność. „

Czytanie tej powieści było dla mnie fantastycznym przeżyciem, gdyż historia nie tylko zachwyca pięknem przekazu, wręcz nastrojowymi opisami dzikiej i niedostępnej natury, ale też prostotą i szczerością relacji Jacka. Książka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, jednak obawiam się, że ktoś, kto niespecjalnie docenia atmosferę, a stawia na dynamiczną akcję i liczne dialogi, których tutaj nie ma, a jeśli już są, to tylko znikome, nie doceni tej przejmującej historii. Tego się boję, bo ta powieść wyśmienicie smakuje, wspaniale działa na zmysły i sprawia, że zaczynamy analizować zagadnienia życia i śmierci. To podróż do głębokich zakątków podświadomości, do mroków duszy i niewyjaśnionych zagadek. Praca Paver poraża intensywnym klimatem, wywołuje dreszcz niepokoju, a także wzrusza i przeraża, momentami w których ludzka psychika bezsilnie walczy z dziką, rządzącą się swoimi prawami naturą. Szczerze polecam ten tytuł, uprzedzając jednak, że „Cienie w mroku” to klimatyczny thriller psychologiczny z nie byle jakim charakterem, warto mieć to na uwadze wybierając go na swoją lekturę.