11 marca 2013

"Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło"

Roger Hobbs

GHOSTMAN

Wydawnictwo: Rebis
Data: 2013
Stron: 344
Oprawa: Broszura szyta ze skrzydełkami




Jeśli chcecie się dowiedzieć jak obrobić bank lub kasyno, a później zatrzeć wszystkie ślady, tak aby po akcji nie został nawet zapach prochu i palonych gum, to koniecznie musicie przeczytać debiutancką (rzecz niesłychana!) powieść Rogera Hobbsa „Ghostman”. W książce poznacie pracę „człowieka ducha” - diabelnie inteligentnego, szybkiego i skutecznego osobnika znanego nielicznym jako Jack.

„Tak naprawdę nie mam na imię Jack, George, Robert, Michael czy Steven. Prawdziwe nie jest też żadne imię czy nazwisko na kartach kredytowych(...) Jack Delton to tylko pseudonim, którego od dawna nie używam.[str. 24]

Ghostman jest specjalistą w znikaniu, jego metamorfozy są mistrzowskie, nie tylko potrafi zmienić swój wygląd, ale też głos, jedynie nie jest wstanie ukryć swojego zapachu kojarzonego z czarnym pieprzem i kolendrą, ale kto by na to zwracał uwagę. Na pewno nie Marcus Hayes, najbardziej brutalny człowiek, jakiegokolwiek Jack znał. Marcus potrafi przez długie godziny dręczyć swoje ofiary, a jego pomysłowość w zabijaniu nie zna granic. Jack nie pała sympatią do tego żylastego okrutnika, ale kiedy otrzymał od niego zlecenie, nie odmówił, tym bardziej że był winny Markusowi przysługę, a zatarcie śladów po nieudanym napadzie na kasyno nie wydawało mu się skomplikowaną misją. Jednak pozory mylą. Ghostman wpadnie w nie lada tarapaty, znajdzie się między młotem a kowadłem poza tym, krok za nim będzie podążać sprytna agentka FBI.

Roger Hobbs
W 2011 roku Roger Hobbs miał 22 lat, ukończył studia i... pisanie „Ghostmana”. Kilka miesięcy później powieść zrobiła furorę na targach książki we Frankfurcie nad Menem. Praca Hobbsa ma być przetłumaczona na 16 języków, zaś jej prawa do sfilmowania wykupiła wytwórnia Warner Bros, oj będzie się działo, oczywiście o ile producentom uda się wyciągnąć z tej powieści chociaż 70 procent jej mocy, ponieważ opowieść o Ghostmanie jest bardzo dobrą historią, niekoniecznie szalenie oryginalną, w końcu motyw ze specem od wtapiania się w tłum już nie raz się pojawiał, ale dlatego, że autor potrafi omotać czytelnika zaskakującą intrygą, zasobną w typów spod ciemnej gwiazdy, dynamiczną akcją i wstrząsającymi wydarzeniami, które dzieją się w czasie krótszym niż dwa dni. Jakby tego było mało, Hobbs serwuje również efektowne mordobicia i rezolutne dialogi, które nie tylko wykazują na znajomość tematu, ale też potrafią rozbawić. Co więcej, Jack to bohater, który mimo że nie jest krystaliczny, ma swoje dziwactwa i twarde zasady, to jednak potrafi uwodzić swoją pomysłowością, nonszalancją i ironicznym poczuciem humoru, cóż, czaru temu draniowi nie brakuje.

„Ghostman” to efektowna powieść, która łączy w sobie hollywoodzką mieszankę widowiskowych scen (przez chwilę w historii pojawia się przystojniak w drogim, czarnym garniturze, jeżdżącym najnowszym czarnym camaro, który mimo że wygląda jak James Dean, ewidentnie kojarzy się z postacią Franka Martina z „Transportera”) z klasycznym stylem, łączonym z dobrymi powieściami sensacyjnymi, które nie tylko skupiają się na pościgach i machlojkach, ale również psychologicznych portretach bohaterów, co czyni powieść Hobbsa nieziemsko wciągającą i emocjonującą lekturą, którą zdecydowanie warto przeczytać.

Tytuł posta jest cytatem z książki str. 286