27 lutego 2013

Lodowy diament lśni wewnętrzym blaskiem

Jennifer Estep

POCAŁUNEK GWEN FROST
AKADEMIA MITU II

Wydawnictwo: Dreams
Data: 2013
Stron: 304
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami





Fanom Akademii Mitu, autorstwa Jennifer Estep, na kontynuację przygód Cyganki Gwen Frost - obdarzonej niezwykłym darem psychometrii nastolatki, która pobiera naukę w akademii, gdzie uczniowie to głównie potomkowie mitologicznych wojowników - przyszło czekać prawie lub aż pięć miesięcy, czy było warto? Było, chociaż według mnie, drugi tom jest odrobinę słabszy od dynamicznej pierwszej części.

Treningi Gwen w Akademii Mitu są ciągle na początkowym etapie. Dziewczyna ma problemy z walką wręcz i ze strzelaniem z łuku, cóż, jej koordynacja ruchowa nie należy do najlepszych. Jednak Frost robi co może, w końcu na jej życie czyhają bezwzględni żniwiarze, zwolennicy nordyckiego boga chaosu – Lokiego, który próbuje uwolnić się z niewoli i przejąć kontrolę nad światem. Ciągłe życie w napięciu nie sprzyja dobremu nastrojowi, dlatego Gwen wraz ze swoją przyjaciółką Daphne (walkirią, miłośniczą wszystkiego co różowe) wybiera się na zimowy festyn – jedną z najlepszych imprez roku. Weekendowa zabawa ma być dla Gwen uwolnieniem od dręczących myśli o niezwykle przystojnym Spartaninie – Loganie, oraz czasem na zastanowienie się nad ostatnimi wydarzeniami, które ewidentnie wskazywały no to, że ktoś próbuje ją zabić, ale czy szalony zimowy festyn jest dobrym miejscem na ukrycie się i zrewidowanie swoich teorii?

„Pocałunek Gwen Frost” jest powieścią o wyjątkowo prostej fabule, mimo że opis książki zapowiada niezliczoną ilość komplikacji, to jednak nie znajdziecie w historii zawiłych intryg, ani szokujących treści. Niestety jest to mankamentem książki, ponieważ oczywista zawartość sprawia, że większość wydarzeń jest przewidywalna, co przekłada się na odbiór opowieści. Szkoda, że już po przeczytaniu 1/3 historii wiemy kto próbuje zabić Gwen. Śladów naprowadzających na żniwiarza jest pod dostatkiem. Poza tym, autorka obdarzyła bohaterów wyrazistymi charakterami, dlatego łatwo jest określić kto jest złą, a kto dobrą postacią. Ubolewam nad takimi kreacjami, bo jednoznaczność ich działań odbiera zagadkowość tej powieści.

Pomimo powyższych wad, czytanie tej powieści dostarcza sporo frajdy. Bez wątpienia jest to zasługa przyjemnego stylu pisania autorki, która tworzy świetne opisy, ciekawe dialogi, a także wprowadza nowe postacie, które dodają atrakcyjności historii. Jednak największą zaletą powieści jest urzekające tło, pal licho przewidywalność, skoro po Akademii Mitu przechadzają się Amazonki, Walkirie, wojowniczy Spartanie, Rzymianie, a nawet Wikingowie i potomkowie Celtów. Uczniowie reprezentują wszystkie znane i nieznane kultury, mity i baśnie. Mało tego, każdy z adeptów posiada charakterystyczną dla siebie umiejętność lub magiczny dar. Szkoda tylko, że większość to bogate i rozpuszczone dzieciaki, ale nie ma się czemu dziwić, w końcu ich przodkowie magazynowali złoto przez całe wieki. Wydaje się, że Gwen pasuje do tej elity jak wół do karety, dziewczyna odstaje od towarzystwa, i mimo że jest świadoma mocy swojego daru, to jej niskie poczucie wartości bywa ogromnie irytujące, a zdolność do narzekania jest większa od olbrzymiego ego Spartanów..

Powieść Jenniffer Estep jest niezwykłą przygodą, głównie za sprawą fascynująco wykreowanego otocznia, dzięki czemu historia staje się magiczną podróżą, i jeśli jesteście w stanie zbagatelizować dające się przewidzieć zdarzenia, to na pewno lektura będzie udaną rozrywką, w której znajdziecie efektowne pojedynki, interesujące relacje oraz ciekawe motywy nawiązujące do zagadnień tolerancji i zaufania. Książkę polecam czytelnikom zafascynowanym urban fantasy, jak również miłośnikom opowieści o bogach i herosach.
Książkę przeczytałam dzięki
uprzejmości Wydawnictwa Dreams