Jak co roku, na dwa miesiące, opuszczam blogowy świat. Niestety brutalna rzeczywistość zmusza do działania, i niekiedy trzeba uderzyć za granicę jeśli chce się pić szampana i jeść truskawki ;-)
Nie wyrobiłam się z swoimi planami czytelniczymi, kilka książek wróci do biblioteki nieczytanych, kilka będzie musiało poczekać na mój powrót, a kilka zabieram ze sobą, wierząc, że jak nie będę padnięta, to uda mi się chociaż jeden egzemplarz przeczytać. Oczywiście jest to czcze marzenie, bo mając praktykę z poprzednich lat, wiem, że czytanie po kilkunastu godzinach pracy jest praktycznie niemożliwe. Mimo to, zapasy biorę ze sobą.
Czeka na mnie jeszcze masa spraw związanych z ostatnimi przygotowaniami, oraz nieszczęsne próby spakowania się w jeden bagaż, dlatego nie przedłużając,
życzę
Wam pięknego wiosennego czas, wielu pasjonujących lektur i ogromu
wrażeń. Z kalendarzowym latem wrócę, mam nadzieję, że nie
wyrzucicie mnie z pamięci ;-)
Wszystkiego
dobrego i do miłego...
Natula :-)