28 marca 2013

Czy jest granica...

Cody McFadyen

CIEŃ

Wydawnictwo: Amber
Data: 2006
Stron: 352
Oprawa: Miękka



Smoky Barrett jest jedną z najlepszych agentek w historii Biura Federalnego, dlatego zajmuje się tropieniem najgorszych z najgorszych. Pół roku temu, jeden ze ściganych przez nią psychopatów włamał się do jej domu, w brutalny sposób zabił jej męża i kilkuletnią córkę, a ją zgwałcił i torturował. Cudem udało się jej przeżyć i zabić swojego oprawcę. Po miesiącach leczenia Smoky próbuje wrócić do pracy, ale jej śladem podąża kolejna bestia, która planuje zniszczyć tych, kogo ona kocha. Oby sprawić jej jeszcze większy ból, informuje ją, jaką śmiercią ten ktoś zginie.

„Cień” jest debiutancką powieścią, zarazem początkiem serii opowiadającej o pracy Smoky Barrett („Dewiant”,„Maska śmierci”), autorstwa Cody Mcfadyen'a, miłośnika kawy i książek. Prace tego pisarza zostały uznane za najmocniejsze, najbardziej brutalne thrillery ostatnich lat. Nie dziwi mnie to, ponieważ nie przypominam sobie, żeby któraś z przeczytanych przeze mnie książek, zawierała tak ekstremalne opisy zbrodni. Sceny gore przeważają w tej powieści, autor nie bawi się w sentymenty, co to, to nie. Dosadnymi obrazami wali czytelnika obuchem w łeb, tworzy „czarny charakter” (bardzo, bardzo delikatne określenie), który jest złem wcielonym i dla którego zadawanie bólu: gwałcenie, miażdżenie kości, patroszenie - jest radością z wypełniania chorej misji. Wszystko to zmusza do ciągłego napięcia i przerażenia. Jednak to nie wszystko, potworne opisy są tylko jednym z mocnych elementów tej powieści. Drugi, to świetne tło psychologiczne, które potęguje wszystkie wstrętne, straszliwe zdarzenia. Poza tym, nic nie działa tak skutecznie na psychikę, jak drażnienie wrażliwości poprzez przekraczanie pewnej granicy, czyli łamaniu tabu, naruszaniu tego, co dla nas ludzi jest świętością. Te psychologiczne zagrywki często wywołują bunt oraz łzy wzruszenia i wzburzenia.
Dlatego teraz - trochę - będę się pastwić nad tą książką.
Po pierwsze. Oszałamiająca ilość wyrazistych scen hardcore, przyprawia o zawrót głowy, a co za dużo, to niezdrowo. Rozumiem, że miało to na celu wywołanie silnych emocji, ale przejaskrawienie było przyczyną tego, że opowieść, straciła w moich oczach na wiarygodności.
Po drugie, kliku scenom brakowało logiki.
Po trzecie, zbyt szybko trafiłam na właściwego podejrzanego. Autor za dużo podpowiedział, tożsamość mordercy była zbyt oczywista, ale może to ja, mając w pamięci poprzednie jego powieści, przedwcześnie rozgryzłam kto jest kim.

Po lekturze tej książki mam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony, dostałam to co chciałam, czyli mocną, przyprawiającą o mdłości historię, pełną dantejskich scen, ale z drugiej strony, czuje się zamanipulowana, a nie jest to miłe uczucie. W przypadku „Dewianta” i „Maski śmierci” nie miałam takich odczuć, ale może te kilka lat temu, kiedy mniej analitycznie podchodziłam do książek, odbierałam je całkiem inaczej, nie wiem co o tym myśleć... W każdy razie „Cień” jest diabelnie ostrą lekturą, przeznaczoną dla czytelników o silnej psychice, mocnym żołądku i stalowych nerwach, proszę mi wierzyć, nie żartuję.


Book trailer niekoniecznie najlepszy, ale można na nim zawiesić oko.