22 lutego 2013

Nieulotne

Reżyseria: Jacek Borcuch
Zdjęcia: Michał Englert
Gatunek: Dramat społeczny
Produkcja: Hiszpania, Polska
Premiera: 8 luty Polska, 20 stycznia świat
Obsada: Jakub Gierszał, Magdalena Berus, Andrzej Chyra, Angela Molina.

Opis: Michał i Karina poznają się na wakacjach w Hiszpanii. W beztroski czas i rajski krajobraz wdziera się jednak rzeczywistość rodem z najgorszego snu.


Zdarza mi się oglądać filmy pod wpływem impulsu, coś mi się w głowie zakołacze, coś gdzieś usłyszę i już rezerwuję bilet do kina. Tak było z „Nieulotnymi” Jacka Borcucha, reżysera takich filmów jak „Wszystko, co kocham” czy „Tulipany”. W którymś z programów śniadaniowych usłyszałam, że nowa produkcja Borcucha była jedną z największych rewelacji festiwalu kina niezależnego na świecie, który odbywa się w amerykańskim Sundance. Cóż, po takich rekomendacjach zaszczepiłam się potrzebą obejrzenia „Nieulotnych”, na szczęście moje kino wyświetlało jeszcze ten film, tak więc bez zbytniego ociągania zaklepałam bilety, wygodnie rozsiadłam się w fotelu i czekałam na rozpoczęcie seansu.

Zaczęło się. Dwójka pięknych, młodych ludzi Karina (Magdalena Berus) i Michał (Jakub Gierszał) w pięknej scenerii bajecznej Hiszpanii przeżywała pierwsze uniesienia: zauroczenie, miłość, seks. Obraz cieszył oczy wysublimowaną atmosferą, z przyjemnością patrzyło się na kipiącą energię i namiętność, tym bardziej że wyjątkowe zdjęcia pobudzały zmysły, powodując pewne rozmarzenie i tęsknotę za „szczenięcymi” latami. Było idealnie, jednak sielskość została zachwiana przez dramatyczne zdarzenie z udziałem Michała. Nagle nad beztroskich młodych ludzi nadciągnęły czarne chmury, a słoneczną Hiszpanię zastąpiła chłodna Polska. Już nie było ciepełka, były ciężkie przeżycia, trudne decyzje, smutek, rozpacz, melancholia. 
 

Film Jacka Borcucha to wyjątkowe widowisko, głównie za sprawą niesamowitych, artystycznych zdjęć i doskonałej muzyki Daniela Bloom. Na „Nieulotne” patrzy się jak na dzieło sztuki nasycone barwami, dźwiękiem i bardzo klimatycznymi, długimi scenami. Młodzi aktorzy przekonali mnie swoją grą, byli szczerzy i naturalni, szkoda tylko, że przez cały film chodzą w jednych ciuchach, ale to mało istotne, ważne że ich problemy odbiera się bardzo realnie. Co prawda nie do końca rozumiałam niektóre ich zachowania, głównie Kariny, ponieważ według mnie ukochaną osobę w trudnych dla niej chwilach wspiera się, a nie odtrąca, no ale swoje dwadzieścia lat już dawno przeżyłam, więc może pewne postawy dobieram jak ciotka Klotka.

Pomimo czaru filmu, a dokładniej powabu zdjęć, niestety rozczarowała mnie ta produkcja. Mam wrażenie, że próbując ukazać istotę miłości i gwałtowną utratę niewinności, zapomniano o zamknięciu pewnych wątków. Zakładam, że taki był plan, ale patrząc na zmagania bohaterów nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że pozostawiono ich samych sobie, kręcili się bez ładu i składu, spędzali czas na monotonnej walce ze swoimi demonami, a gdzieś tam wisiał sobie temat rodziny w Hiszpanii, ciała w mulistej wodzie i studiów. Wszystko się zaczynało, ale nie kończyło... Otwarte zakończenie filmu również dało mi popalić, ponieważ z jednej strony, jest to interesujący zabieg, zmuszający do własnej interpretacji, ale z drugiej strony, gwałtowny finisz zaskoczył mnie i wywołał irytację. Podobno odbiór „Nieulotnych” zależy od wrażliwości widza, być może... chociaż nie uważam się za nieczułą istotę, a mimo to film nie spełnił moich oczekiwań. Teoretycznie warto wybrać się na tę produkcję, praktycznie... różnie z tym może być.

Opis i zdjęcia: Filmweb, film.wp.pl, film,dziennik.pl