3 grudnia 2012

Pięćdziesiąt twarzy przyjemności

Marisa Bennett

PIĘĆDZIESIĄT TWARZY PRZYJEMNOŚCI

Wydawnictwo: Pascal
Data: 2012
Stron: 152




Zazwyczaj moja czytelnicza intuicja mnie nie zawodzi, jednak kiedy decydowałam się na książkę Marisy Bennett, to najwyraźniej moje procesy myślowe zwolniły obroty, gdyż nie wzięłam pod uwagę tego, że łóżkowy poradnik inspirowany powieścią „Pięćdziesiąt twarzy Greya” może okazać się totalnym niewypałem. Niestety na moje nieszczęście tak się stało, i musiałam przez kilka tygodni dojrzewać do tego, aby coś sensownego napisać na jego temat, gdyż lektura „Pięćdziesięciu twarzy przyjemności” diabelnie mnie zirytowała.

Autorką książki jest... hmm, no właśnie, nie bardzo wiadomo kto, bo na ostatniej stronie znalazłam tylko informacje o tym, że jest anglistką z zamiłowaniem do niegrzecznych zabaw i z uzależnieniem od lodów orzechowych, która chciała, aby jej książka stała się zachętą do przełamywania tabu w dziedzinie seksu oraz była inspiracją w odkrywaniu nowych źródeł wrażeń, głównie tych z zakresu BDSM .
Co to jest BDSM?
Skrót ten pochodzi od słów "związanie" i "dyscyplina" ( B&D), "dominacja" i "uległość" (D&s, ds.) sadyzm i masochizm (S&M). Odnosi się do szerokiego spektrum działań i form relacji międzyludzkich, które w wielu przypadkach nie są powszechną praktyką w relacjach seksualnych Oprócz zachowań z zakresu dominacji, składania, dyscypliny, kar, niewoli, fetyszyzmu znajdują się także te dotyczące pełnego spektrum osobowości i interakcji seksualnej. Mimo, że niektóre działania mają formę przymusu, BDSM nie jest formą molestowania seksualnego, bowiem odbywają się za zgodą zaangażowanych partnerów. (Źródło Wikipedia)

Daleko mi do pruderyjnych osób, które grzmią na zachowania odbiegające od tych ogólnie akceptowanych oraz takich, które podpadają pod perwersyjne i szokujące. Wszak wolnoć Tomku w swoim domu, w końcu jeśli partnerzy odnajdują przyjemność w wyuzdanych praktykach, a przy tym nie krzywdzą tym innym, to nic mi do tego co dzieje się za drzwiami ich sypialni. Dlatego nie tyle rozdrażniły mnie w tym poradniku techniki stosowane w BDSM, świntuszenia czy opisy pozycji seksualnych (niekiedy bardzo niedorzecznych i wymagających sprawności mistrzów gimnastyki), ale fatalny styl, o ile w przypadku tej publikacji można mówić o jakimkolwiek stylu.

Autorka bardzo nieporadnie radzi sobie z tematem, miałam wrażenie, że czytam pamiętnik roznamiętnionej nastolatki, opisującej niezdarnie swoje fantazje seksualne. Niestety na niewiele też zdały się wstawki dotyczące zabawek erotycznych, wzmagającej pożądanie playlisty, a także zmysłowej literatury, bo pomimo tego, że pomysł z tego typu dodatkiem nie był zły - sadomasochistyczna Trylogia o Śpiącej Królewnie, Anne Rice może być całkiem pasjonującą lekturą - to jednak większość tekstu w tym poradniku jest nieudolną próbą stworzenia budzącej pożądanie lektury. Może gdyby Pani Bennett wykazała się kreatywnością, nowatorskim podejściem do łóżkowych szaleństw, czy lekkością stylu, to odbiór tej książki byłby całkiem inny, a tak... szkoda słów, próba popłynięcia na fali popularności bestsellerowej powieści E. L. James, okazała się niepowodzeniem.

Żeby nie zakończyć swojego tekstu, mało sympatyczną oceną, to warto  pochwalić interesującą, całkiem efektowną oprawę książki oraz mnogość cytatów o erotycznym zabarwieniu, które co nieco umilają lekturą, ale czy to wystarczy, aby przeczytać ten poradnik?, według mnie nie, jednak decyzję pozostawiam Wam.


Dla rozluźnienia atmosfery Rihanna i S&M