15 listopada 2012

Pierwszy grób po prawej

Darynda Jones

PIERWSZY GRÓB PO PRAWEJ

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data: 2012
Stron: 372




 
Zjawisko śmierci często personifikujemy, nadając mu ludzkie cechy, wyobrażając je sobie jako zakapturzoną postać kobiety lub mężczyzny, ewentualnie jako kościotrupa okrytego czarną szatą, powiewającą groźnie na wietrze, i z nieodłącznym atrybutem - niebezpiecznie połyskującą w blasku księżyca kosą. Jakkolwiekby nie kombinował z postacią śmierci, to i tak zawsze wychodzi mało zabawnie, ale znalazł się ktoś, kto wykreował kostuchę na rezolutną i pełną sarkastycznego humoru seksi laseczkę, parającą się nie tylko posyłaniem dusz w stronę światła, ale także zajmującą się detektywistyczną działalnością. Tym kimś jest amerykańska pisarka Darynda Jones, która tworząc wersję uwspółcześnionej kostuchy, sprawiła, że cykl o przygodach tej oryginalnej Pani Śmierci stał się bestsellerową serią.

Jak wspomniałam Charley Davidson jest kostuchą, całkiem prawdziwą, a na dodatek bardzo sympatyczną i wiecznie pakującą się w kłopoty, które najczęściej serwują jej duchy zmarłych, ciągnące do niej jak ćmy do światła oraz wujek Bob, detektyw w komisariacie policji w Albuquerque, korzystający z jej daru widzenia tego, czego oczy innych ludzi nie dostrzegają. Tym razem kroi się duża sprawa. Wielkie zamieszanie uczyni trzech zabitych prawników, kilka niepokornych duchów i jeden wielki, mroczny, piekielnie niebezpieczny zwany Złem Wcielonym, który oprócz tego, że ratuję skórę Charley w kryzysowych sytuacjach, to również uprawia z naszą bohaterką seks, niekiedy w śnie, niekiedy na jawie, ale zawsze ich tête-à-tête jest spotkaniem ekstatycznym. Krótko i na temat, zapowiada się zakręcona akcja z ciekawym wątkiem sensacyjnym oraz z paranormalnymi, często z pieprznymi motywami.

Muszę przyznać, że świetnie bawiłam się czytając „Pierwszy grób po prawej”, ponieważ Charley to mega bohaterka, która oprócz tego, że genialnie spisuje się w roli kostuchy oraz detektywa, to również jest kobietą z wielkim serduchem, jeszcze większym poczuciem humoru i mistrzowską umiejętnością do ironicznego komentowania otaczającej ją rzeczywistości. Oczywiście potrafi być nierozsądna i gapowata, ale cechy te dodają jej uroku i czynią postać kostuchy całkiem, całkiem ludzką, bo i taką nasza Davidson jest. Pozostałym bohaterom również nie można nic zarzucić, są bardzo wyraziści, może niekiedy przerysowani, ale to absolutnie nie przeszkadza, tym bardziej, że powieść służy niezobowiązującej rozrywce, więc jaskrawe postacie, które nota bene są rewelacyjnie wykreowane, czynią tę powieść o wiele bardziej ciekawszą i zabawniejszą.

Źródło
Darynda Jones ma wdzięczny styl pisania, przez co jej tekst czyta się bardzo sprawnie. Autorka operuje przystępnym językiem, poza tym historia przesiąknięta jest sporą dawką humoru przeplatanego ironicznymi potyczkami słownymi oraz dopracowaną, tajemniczą, kryminalną intrygą. Na pewno nuda nie dopadnie podczas czytania, tym bardziej, że Charley raz po raz pakuje się w różnego rodzaju afery, tym samym, nieustająca kaskaderska akcja w jej wykonaniu, sprawia, że powieść czyta się z zapartym tchem.

Książka co nieco przypomina mi film ”Ghost Town”, a także serial „Zaklinacz dusz”, oczywiście podobieństwo to wynika z faktu, że w przypadku powyższych tytułów, mamy do czynienia z duchami, które aby pójść w stronę światła, muszą załatwić swoje ziemskie sprawy i wyrównać rachunki. W „Pierwszym grobie po prawej” dusze mają Charley Davidson, która ulży im w ostatniej drodze, wypije w ich towarzystwie kawę i przekaże wiadomości, które zmarli pragną pozostawić bliskim żyjącym. Jeśli ktoś lubi takie paranormalne klimaty ze zwariowaną fabułą i przesympatycznymi bohaterami, to nie ma się nad czym zastanawiać, wybór tej książki będzie trafiony. 

Mój ulubiony cytat, który stanie się numerem jeden na babskich posiedzeniach przy kawie i ciasteczku:

Śmiech jest jak deser. Na deser zawsze miejsce się znajdzie. [str. 248]
 
Święte słowa :)

 
Przemierzając globalną sieć w poszukiwaniu motywów kostuchy, trafiłam na oryginalne kolczyki, które wpadły mi oko, a że lubię takie fikuśne cudeńka to muszę je mieć :)
Co myślicie o takiej biżuterii, makabrycznie interesująca? czy ekscentryczna?

Studio Kolczyka