25 października 2012

Ladacznica

Emma Donoghue

LADACZNICA

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Recenzja przedpremierowa 



Mary Saunders mieszkała wraz z rodziną w ubogiej dzielnicy jednego z największych miast XVIII wiecznej Europy, w Londynie. Jej matka, po śmierci ojca Mary, ponownie wyszła za maż, niestety pomimo ciężkiej pracy państwu Digot nie wiodło się najlepiej. Susan Digot pokładała wielkie nadzieje w swojej córce, wymagając od niej bardzo dużo, ale jak nie mieć oczekiwań od zdolnej i zwinnej dziewczyny; nauka i obowiązki domowe nie były dla Mary problemem, kłopotem stały się jej ambicje i barwne stroje ladacznic, ich wybielone policzki i intensywna czerwień ust, a przede wszystkim karminowa wstążka we włosach jednej z nich. To przyciągało Mary i to ją zgubiło, kiedy pewnej nocy zapomniała o moralności i sprzedała swe ciało za wstążkę. Matka na wiadomość o jej haniebnym czynie wyrzuca ją z domu, zrozpaczoną dziewczynę przygarnia prostytutka Doll, która uczy nieszczęśnicę zawodu i sprawia, że Mary w wieku czternastu lat zostaje nierządnicą.

Maria Antonina w bogato zdobionej sukni
Po lekturze „Ladacznicy” stwierdzam, że Emma Donoghue to diabelnie zdolna pisarka, gdyż jej powieść odbiera się zmysłami. Słowa w tej książce mają smak, fakturę, zapach i brzmienie, które w genialny sposób oddaje gwar dużego miasta oraz spokój sielskiego Monmouth. Opowieść o nastoletniej ladacznicy jest fikcją literacką jednak rozgrywającą się w kontekście opartym na faktach, autorka w końcowej nocie przytacza prawdziwe, dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce w połowie XVIII wieku z udziałem Mary Saunders, informacje te robią wrażenie i z całą pewnością dodają mocy lekturze.

Na mnie opowieść o losach dziewczyny, której umiłowanie do barwnych strojów, szybkiego zarabiania pieniędzy, oraz marzeń o wolności (które nijak się miały się do tego co sobą prezentowała) doprowadziły do tragedii, zrobiła ogromne wrażenie. Głównie dlatego, że autorka w niesłychany sposób oddała realia epoki, to historyczne bardzo subiektywne tło sprawiło, że wydarzenia nabrały intensywności, mało tego, Donoghue w perfekcyjny sposób opisała modę tamtych lat: gorsety, żaboty, peleryny, feeria barwnych sukien, aksamitów, jedwabiów, satyn, to wszystko przyjemnie szeleści i przesuwa się po stronach książki tworząc fascynujące obrazy.

Nie tylko minione trendy wiodą prym w tej powieści, na równi z malowniczym tłem w książce poruszane są istotne zagadnienia charakterystyczne dla tamtej epoki, jak choćby rodzinne relacje, zniewolenie kobiet, wszechobecna bieda, waga statusu społecznego, niewolnictwo czy też religia. Wątki te są zgrabnie i inteligentnie powiązane tworząc przejmującą opowieść o niesprawiedliwości i marzeniach prowadzących aż do szaleństwa.

Uczesanie modne w XVIII wieku
Jednak warto pamiętać, że w „Ladacznicy” pierwsze skrzypce gra Mary Saunders, która jest postacią tragiczną i wywołującą sprzeczne uczucia, można ją wielbić, nienawidzić, współczuć lub gardzić, mnie dopadły wszystkie te odczucia i nawet teraz, kiedy jestem już długo po lekturze nie potrafię określić swoich emocji odnośnie tej bohaterki, być może tak właśnie ma być, bo kreacja Mary nie jest aż tak czytelna, żeby łatwo było ustosunkować się do jej podglądów i decyzji. Dodam jeszcze, że w tej książce występuje szereg atrakcyjnych literacko charakterów, dzięki którym praca Emmy Donoghue tchnie życiem i energią, dodatkowo utrzymana w przygnębiającym wręcz ponurym klimacie historia czaruje zmysłowością i brutalną rzeczywistością XVIII wiecznej Anglii. Liczne zalety  czynią tę powieść jedną z lepszych jakie miałam przyjemność czytać, dlatego z czystym sumieniem polecam ją dojrzałym, wymagającym czytelnikom.