19 września 2012

Życie na ulicy

Danielle Steel

ŻYCIE NA ULICY

Wydawnictwo: G+J
Data: 2012
Stron: 144





Danielle Steel to znana amerykańska pisarka powieści dla kobiet, być może narażę się tym stwierdzeniem, ale w licznej bibliografii autorki główne miejsce zajmują romanse i melodramaty o wiele chętniej czytane przez płeć piękną aniżeli przez mężczyzn.
Steel na swoim koncie ma ponad 70 książek, których łączny nakład przekroczył 590 milionów egzemplarzy. Jest to imponujący wynik, tym bardziej, że większość jej prac trafiła na listę bestselerów Newy York Timesa, a część z nich doczekała się adaptacji filmowych.

Danielle Steel
Autorka znana jest wszem wobec i nawet tacy osobnicy jak ja, obojętni na twórczość tej pani, wiedzą kim jest Danielle Steel i przynajmniej raz w życiu czytali coś co wszyło z pod jej pióra. Pomimo tego, że większość kojarzy nazwisko autorki to sądzę, że jej życiorys znany jest niewielu czytelnikom, być może co niektórzy są świadomi tego, że jej życie nie było usłane różami, że wielokrotnie się rozwodziła i że straciła ukochanego syna, ale jestem pewna, iż mało kto wie, że Danielle Steel przez 11 lat prowadziła aktywną działalność na rzecz bezdomnych w San Francisco. Oczywiście ja również nie miałam o tym pojęcia, dopóki nie przeczytałam opowieści „Życie na ulicy”, która jest bezpośrednią relacją z tej właśnie działalności.

Książka jest pamiętnikiem, bardzo wzruszającym i szczerym w którym autorka wyjaśnia skąd wzięła się u niej potrzeba pomocy ludziom pozbawionym dachu nad głową. Owe działanie było metodą lub też próbą odnalezienia sensu życia po samobójczej śmierci syna. Pogrążona w smutku po bolesnej stracie i po rozpadzie swojego małżeństwa zaczęła szukać ukojenia w modlitwie, podczas jednej z wielu chwili kontemplacji Danielle otrzymała wyraźną wskazówkę:
„Pomóż bezdomnym”, a ja pamiętam, że pomyślałam wtedy: „O nie! Tylko nie to!!!... błagam!!!”[str. 17]
Pomimo lęku i wewnętrznych oporów podjęła się tego wyzwania, wraz z niewielką grupą przyjaciół zorganizowała najpotrzebniejsze rzeczy takie jak kurtki, skarpety, rękawice i busem pod osłoną nocy wyjechała w miasto. Z czasem założyła stowarzyszenie Yo!Angel!, wspierane przez ludzi dobrej woli. Danielle Steel anonimowo raz w miesiącu dostarczała podstawowe artykuły ludziom najbardziej potrzebującym, pomagając też im słowem i gestem.

Ten wzruszający przekaz jest pełen ciepła i optymizmu, pomimo trudnego tematu autorka przyjaznymi słowami podnosi na duchu ludzi w chwilach bolesnych i krytycznych, jednocześnie opisuje obojętność i złą organizację instytucji publicznych, które teoretycznie powinny pomagać ludziom bezdomnym, ale ich polityka często jest mało przychylna i nieskuteczna. Poza tym autorka uwrażliwia na krzywdę osób, którzy najczęściej w wyniku niefortunnych zdarzeń czy też niestałości losu znaleźli się na bruku. Pozbawieni jakiegokolwiek ratunku upadają coraz niżej aż dochodzą do punktu w którym nie ma odwrotu. Życiorysy tych istot wywołują łzy wzruszenia, zaskoczenia, a niekiedy i przerażenia, gdyż czytając uświadamiamy sobie jak kruchy jest nasz żywot. Przesłanie tej książki jest dość proste: Otwórzmy swoje serca, pomagajmy kierując się rozsądkiem i bądźmy uczuleni na cierpienie ludzi często spychanych na margines społeczeństwa. Dodam, że część wynagrodzenia ze sprzedaży książki „Życie na ulicy” autorka przekaże na konto Stowarzyszenia Emmanus, które walczy z ubóstwem i społecznym wykluczeniem. 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu G+J, a także portalowi Sztukater za jej udostępnienie.