14 września 2012

Nie widać nic. Opowiadanie obrazów

Daniel Arasse

NIE WIDAĆ NIC
Opowiadanie obrazów

Wydawnictwo: DodoEditor
Data: 2012
Stron: 168


Daniel Arasse zastanawiał się kiedyś, dlaczego absurdalne wydaje się wzruszenie do łez na widok obrazu, chociaż tak łatwo płaczemy w operze czy kinie. Przecież także obraz może przyspieszyć bicie serca, poruszyć, uwieść. Malarstwo przyciąga, wzbudza pożądanie, kusi iluzją, zachęca, abyśmy dotknęli i uwierzyli, ale także trzyma nas na dystans, każe zadowolić się tym tym, czego można dotknąć jedynie wzrokiem”[str. 161]

Daniel Arasse (1944-2003) był historykiem sztuki wielkim miłośnikiem malarstwa, uwielbiał analizować obrazy, z wrodzonym sobie wdziękiem i radością tworzył magiczną opowieść powstałą z barw, linii i elementów. Sprawnie łączył historię ze sztuką i kulturą danej epoki, doprawiając ją humorem i pikanterią. W swojej książce „Nie widać nic” z odwagą i wielką pomysłowością interpretuje dzieła największych malarzy m.in. Tycjana, Bruegla, czy Tintoretta.

Książka podzielona jest na sześć krótkich rozdziałów, a każdy z nich jest w innej formie: listu, wykładu czy interesującego dialogu krytyków sztuki, to bardzo ciekawy zabieg, który niesie ze sobą spory emocjonalny ładunek, tym bardziej, że Arasse to doskonały gawędziarz, który zadziwia, wprawia w konsternację, ale też swoimi niepokornymi teoriami, niekiedy być może mało logicznymi, ale jakże trafnymi, fascynuje i otwiera oczy na toczące się w zamkniętych ramach życie

Mars I Wenus zaskoczeni przez Wulkana
Interpretacje tego wielkiego pasjonata sztuki wymykają się z przyjętego wzornika ikonograficznych motywów, Arasse szaleje, czaruje, jego uciecha z poszukiwania szczegółów, które naprowadzą go na właściwy trop jest wręcz wyczuwalna i zaraźliwa. Wielokrotnie uśmiechałam się, kiedy zostawały odkryte tajemnice obrazów, tym bardziej, że opowiadania snute przez Daniela Arasse są niezwykłe, ryzykowne, ale niesamowicie ekscytujące. Jego komentarz do obrazu „Mars i Wenus zaskoczeni przez Wulkana” sprawiał, że osłupiałam ze zdziwienia, historia dzieła Tintoretta jest pasjonująca. Bystremu oku krytyka nie ucieknie nic, każdy element, gest ma znaczenie, a jeśli do tego posiada się nieograniczoną wyobraźnię, wiedzę historyczną i przyjemność z kontemplacji oraz ubaw z poszukiwania znaków, to obrazy pozostaną odkryte na nowo, ożyją pod bystrym spojrzeniem i wywołają wybuch emocji u wiernego obserwatora.

Nie jestem znawczynią malarstwa, ale bardzo lubię tę sztukę wyrazu. Jednak tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się nad historyczną analizą danego obrazu, oczywiście widziałam kolory, kreski, czułam wibrację, ale to wszystko... nic więcej, dzięki książce Daniela Arasse'a „Nie widać nic” wreszcie spojrzę głębiej, ten człowiek oczarował mnie i w przystępny sposób, bez zbędnych intelektualnych popisów zabrał w pouczającą i zabawną podróż po świecie malarstwa, od tej pory patrząc na obraz będę próbowała odkryć jego inny wymiar. 
Publikację tę polecam miłośnikom sztuki, jaki również laikom z obawą patrzącym na obrazy, malarstwo to ciekawy temat i nie zawsze mocno poważny z Danielem Arasse poznacie uroki nieformalnej analizy historycznej, proszę mi wierzyć, że interpretacja tego typu sprawia, że obrazy zyskują większą moc.

 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu DodoEditor, a także portalowi Sztukater za jej udostępnienie.