5 czerwca 2012

Jestem...a "Zuzanna nie istnieje" Marta Fox


Witam serdecznie po dłuuugiej przerwie. W atmosferze chaosu i ciągłego pędu dwa miesiące (z niewielkim hakiem) szybko upłynęły. Nareszcie mogę się cieszyć domowym ciepełkiem i spokojem. Co prawda błogiego lenistwa nie będzie, wszak przypływ gotówki do czegoś zobowiązuje np. do małego remontu, ale w końcu od czego ma się w domu silne, męskie ręce ;). Jednak znając życie, nie uda mi się wymigać od obowiązków, ale na czytanie czas musi się znaleźć tym bardziej, że ostatnie dwa miesiące nie sprzyjały lekturze, przez co jestem nieziemsko spragniona słowa pisanego.

Z przykrością stwierdzam, że przez ten nieszczęsny czas przeczytałam tylko jedną książkę, tak, tak, tylko jedną. Przyjaciółka uratowała mnie powieścią Marty Fox „Zuzanna nie istnieje”. Kilka zdań (pozycja czytana w kwietniu) na temat lektury. 

Marta Fox

ZUZANNA NIE ISTNIEJE

Wydawnictwo: Literackie
Data: 2011
Stron: 307


Do książki zabrałam się z wielkim zapałem. Zmysłowa okładka i intrygujący opis obiecywał niesamowite wrażenia... obiecywał (obiecanki cacanki). 
Tytułowa Zuzanna jest piękną i niesamowicie samotną kobietą, która pod wpływem, powiedzmy impulsu, zaprasza nieznajomego mężczyznę na niezobowiązujące tete-a-tete. Paweł przyjmuje zaproszenie, boska kobieta z ustami w kształcie odwróconej trójki robi na nim ogromne wrażenie. Ten przystojny informatyk jest zafascynowany Zuzanną,  zresztą, inicjatorka spotkania również nie pozostaje obojętna na urok swojego towarzysza. Kiedy mija noc w blasku dnia, gnie ślad obecności Zuzanny. Jak odnaleźć kogoś o kim się nic nie wie?

Historia pachnie banałem, dwoje samotnych, doświadczonych boleśnie przez los ludzi, niespodziewanie wpada w machinę przypadku, tudzież przeznaczenia. W boleśnie poranionych duszach, rodzi się fascynacja, tworzą się fantazje i to co nieuniknione, idealizowanie partnera. Całkiem zwyczajnie, ale na szczęście autorka w swojej powieści zaserwowała czytelnikom kilka zaskakujących akcentów, jak choćby ciekawą zabawę czasem. Poza tym historia jest bardzo emocjonalna, lekko erotyczna.  Marta Fox posługuje się interesującym stylem tworząc zmysłowy klimat, chociaż momentami męczący, gdyż nadmiar metafor i poetyckość treści przytłacza, i zaciąga ckliwością. 
Na wielki plus zasługują drobiazgowe portrety psychologiczne bohaterów, znamy dokładnie ich przeszłość, a także wszystkie, absolutnie wszystkie myśli. Pomimo „bliskiego spotkania” z Pawłem i Zuzanną, jakoś nieszczególnie się z nimi zaprzyjaźniłam, ale nie przeszkadzało mi to życzyć im powodzenia. Żałuję też przewidywalnego zakończenia, cóż, pomysł na fabułę ciekawy, ale całość jest jak bajka, a nie od dziś wiadomo jak bajki się kończą.

Zuzanna nie istnieje” to intrygująca i refleksyjna opowieść o miłości, cierpieniu i szczęściu. Mieszanka iście wybuchowa, która może wywołać mieszane uczucia, mimo to książkę jak najbardziej polecam, w końcu nowe doświadczenia mogą być początkiem czegoś fascynującego.

Moja ocena 4/6