27 marca 2012

Pożegnanie, ale... nie na zawsze.

Smutno mi. Po raz kolejny wyjazd w daleki świat bardzo mnie zaskoczył. Wczoraj wieczorem dowiedziałam  się, że ustalona została data wylotu - na jutro, w samo południe!. Takie potraktowanie tematu, wnerwiło mnie okropnie. Na szybkiego zakupy, plus załatwianie spraw urzędowych i lekarskich wprowadziło w mój żywot zamęt totalny...

Niestety przez dwa miesiące mój blog będzie miał zastój, gorzej że przez całe 60 dni nie przeczytam ani jednej książki, ponieważ kilkunastogodzinna praca przez sześć dni w tygodniu, całkowicie wyklucza tego typu relaks, załamka, nic tylko wyć do księżyca.

Żeby nie przedłużać i nie roztkliwiać się za bardzo... będę tęsknić, życzę wszystkim ciekawych lektur, multum czasu na czytanie i samych pięknych dni, no i proszę czekać na mnie, bo ja oczywiście wrócę :) Pozdrawiam serdecznie, z końcem maja się zjawię.