Karolina Kubilus
JAK ZJEŚĆ SŁONIA
Wydawnictwo: Replika
Data: 2012
Stron: 300
„Własnego
szczęścia nie da się zaprojektować”, zdanie to, będące
wstępem do opisu książki Karoliny Kubilus „Jak zjeść słonia”,
najtrafniej odzwierciedla koleje losu powieściowej bohaterki. Ala
jest młodą kobietą, która pozornie ma poukładany świat. Pracuje
jako projektantka wnętrz, jest w stałym związku z Robertem i
wynajmuje wygodne mieszkanko. Wydaje się, że nic jej do szczęścia
nie potrzeba... Niestety los bywa przewroty, w bardzo krótkim czasie
Ala dowiaduje się, że właściwy facet, nie jest właściwym
facetem, praca niekoniecznie jest stała, wynajmowane mieszkanie
przyjdzie jej dzielić z czarnoskórym studentem medycyny, a nadmiaru
kilogramów wcale nie jest łatwo się pozbyć. Stabilizację diabli
wzięli. Jakby tego mało na horyzoncie pojawia się uroczy
doręczyciel pizzy i natrętny zadurzony w niej biznesmen. Perypetie
życiowe Ali, odbywają się pod ostrzałem wścibskiej sąsiadki i
wiecznie wtrącającej się mamy. Gdyby nie Beatlesi, przyszłoby jej
oszaleć.
Karolina
Kubilus debiutowała w 2011 roku powieścią „Serce nie słucha”
w której to samotna mama, boryka się z codziennymi problemami. W
swojej drugiej książce autorka nie odbiegła od tematu kobiet
zmagających się z licznymi życiowymi problemami, bo kiedy niebo
wali się na głowę, Ala musi dzielnie przeć do przodu, walcząc o
swoje szczęście.
Nie myślcie jednak, że opowieść o tej młodej kobiecie jest nostalgiczna, nic z tych rzeczy, historia jest optymistyczna, a poza tym możemy z niej wynieść jedną z życiowych mądrości: Jak zjeść słonia?, po kawałku. Jeśli życie Cię przerasta, boisz się, że nie dasz rady to... zacznij od małych kęsów, wtedy duży problem, powoli, powoli odSłoni Ci słońce.
![]() | |
Karolina Kubilus |
Nie myślcie jednak, że opowieść o tej młodej kobiecie jest nostalgiczna, nic z tych rzeczy, historia jest optymistyczna, a poza tym możemy z niej wynieść jedną z życiowych mądrości: Jak zjeść słonia?, po kawałku. Jeśli życie Cię przerasta, boisz się, że nie dasz rady to... zacznij od małych kęsów, wtedy duży problem, powoli, powoli odSłoni Ci słońce.
„Jak
zjeść słonia” to bardzo sympatyczna opowieść, z barwnymi
postaciami, wykreowanymi z prawdziwą pieczołowitością, które
idealnie wpasowują się we współczesne tło. Postać bohaterki,
zapewne będzie bliska większości młodym, zabieganym kobietom,
które marzą o atrakcyjnej pracy i idealnym, ukochanym mężczyźnie.
Jednak marzenia to nie wszystko, często beznadziejne dni wpędzają
w pesymistyczny nastrój, czarnowidztwo rośnie jak potworek z
reklamy Danio, a lustro bezlitośnie pokazuje ludzika Pirelli zamiast
Anji Rubik, chciałoby się rzec, ech życie... w takim świecie musi
sobie radzić nasza Ala, na szczęście sześcioletni, rezolutny
Kacperek potrafi, wywołać uśmiech nie tylko na buzi naszej
bohaterki, jego monologi bawią do łez i sprawiają, że spojrzymy
na świat z innej perspektywy.
Książka
napisana jest prostym, przystępnym językiem. Czyta się ją bardzo
sprawnie, tym bardziej, że nie brakuje w niej humoru i odwołań do
prawdziwych wydarzeń, przez co opowieść nabiera realnego
charakteru, a tym samym, łatwiej jest identyfikować się z
bohaterami, którzy przeżywają liczne kłopoty i rozterki.
Pomimo
mojej sympatii do książki, nie mogę napisać, że fabuła jest nad
wyraz oryginalna i nieprzewidywalna, chociaż na wiele momentów nie
byłam przygotowana. Autorka potrafiła wprawić w konsternację
swoich bohaterów, jednocześnie zaskakując czytelnika, jednak
według mojej oceny to za mało, żeby uznać lekturę za
nietuzinkową lub odkrywczą, tym bardziej, że w treści trafimy
na stereotypy, ostatnio dość często eksploatowane w tego typu pozycjach. Mimo
tych kliku niedoskonałości, powieść „Jak zjeść słonia”
jest sympatyczną historią, z której bije ciepło i radość, to
książka na smutki i nagłe spadki endorfin, jest jak dobry lek na
poprawę humoru, chciałoby się powiedzieć: Czytajmy na zdrowie!
Moja
ocena 4/6
Korzystając z uwielbienia Ali do Beatlesów, posłuchamy coś dla jej przyjemności ;)