10 października 2011

Niestety wszyscy się znamy

Bohdan Smoleń, Anna Karolina Kłys

NIESTETY WSZYSCY SIĘ ZNAMY

Wydawnictwo: Otwarte
Data: 2011
Stron: 263



Nie wiem czy w Polsce jest chociaż jedna osoba która nie kojarzy nazwiska Smoleń, szczerze w to wątpię, bo ten aktor kabaretowy był swego czasu gwiazdą telewizji, a także idolem uwielbianym przez naród.
W rozmowie z Anną Karoliną Kłys – dziennikarką radiową i telewizyjną – aktor obnaża zawiłości polskiej estrady, dowiadujemy się o okoliczności powstania kabaretu „ Pod Budą” oraz słynnego „Tey”. Przy okazji tych opowieści poznajemy szarą rzeczywistość PRL – u, a w niej wszechobecne układy i układziki oraz zasady rządzące polską sceną artystyczną.

U nas każdy mógł się spotkać – minister, sekretarz, prywaciarz, striptizerki i ich koleżanki, goście, którzy mieli przerwę między pociągami. Każdy mógł przyjechać do „Teya”, wypić pół flaszki i taksówką wrócić na dworzec(...). Wiedzieliśmy o wszystkim, co się w kraju działo. Wszystkie opcje nas odwiedzały.”

Bohdan Smoleń otwarcie opowiada o zarobkach artystów, o ich życiu towarzyskim, a także o imprezach, bankietach i kobietach. Nie bawi się w sentymenty, często przytacza rozmowy ze współpracownikami i kolegami, oczywiście jego wypowiedzi nie rażą, bo bez względu na łączące ich relacje, szacunek do drugiego człowieka to podstawa, za to cenię aktora, za ten zdrowy dystans, być może spowodowany upływem czasu, a być może... to tylko trzeźwa ocena stanu faktycznego, jakkolwiek by na to nie patrzeć satyryk z zadumą i opanowaniem wraca się do wielu spraw, ironizuje, żartuje i wspomina zabawne sytuacje.
Przy okazji tych wspomnień nie obejdzie się bez tematu korelacji Smoleń – Laskowik. Ci Panowie zostali wykreowani przez społeczeństwo na bohaterów, ich żarty bawiły naród, a podczas występów Sala Kongresowa pękała w szwach. Co się stało? i dlaczego zakończyli współpracę?. Cóż, ten temat zostaje wyjaśniony bardzo dokładnie i przejrzyście. 
 
Jak małżeństwo się rozwiedzie, to nikt za nim nie chodzi, nie namawia. Pogadajcie chwilę ze sobą, bo chcielibyśmy was posłuchać albo zrobimy wam parę zdjęć razem, bo fajnie wspólnie wyglądacie(...). My z Zenkiem nie musimy się za nic przepraszać, bo nie pokłóciliśmy się z jakiegoś jednego powodu(...)”

W „Niestety wszyscy się znamy” po raz pierwszy aktor szczerze opowiada o swojej rodzinie, trzeba przyznać, że drzewo genealogiczne Bohdan Smoleń ma bardzo ciekawe, jego pradziadkowie ze strony mamy to wiedenka i Włoch. Ich koleje losu to niesamowita historia, okraszona wieloma zabawnymi wspomnieniami i zdjęciami.
Życie potrafi wprowadzać człowieka w stan euforie, ale także dostarcza wiele bólu i dramatów, tego człowieka orkiestrę los nie oszczędził. W swojej biografii mówi o trudnym dzieciństwie, kochanej matce, a także o osobistej tragedii – śmierci syna i żony.

Czytając książkę miałam wrażenie, że życie Bohdana Smolenia to same skrajności, od wielkich radości, sukcesów, uwielbienia po koszmarne przeżycia, wręcz niewyobrażalne nieszczęścia. Jednak pomimo tych okrutnych doświadczeń, ten człowiek zachowuje pogodę ducha, nie poddaje się i walczy. Założył Fundację Stowarzyszenia Pana Smolenia zajmującą się hipoterapią dzieci i dorosłych

Postanowiłeś zostać filantropem(...)Ale co chciałeś osiągnąć(...)?
Może tak naprawdę chciałem jakoś uczcić pamięć mojej mamy? Teresy, Piotrka? Że nie żyję dla siebie, że rozumiem, jak to jest żyć w cierpieniu?

Bohdan Smoleń jest zwykłym człowiekiem pragnącym szczęścia, spokoju i szacunku, bez ciągłego poklepywania po plecach, wszak to niewielkich rozmiarów człowiek, swój honor ma i bratać się z każdym nie musi

Niestety wszyscy się znamy” ukazało się nakładem Wydawnictwa Otwarte. Książka jest dopracowana w każdym szczególe, zdjęcie na okładce jest autorstwa Anny Karoliny Kłys. Książka ma twarda oprawę, wygodną dla oka czcionkę, a oprócz interesującej treści znajdziemy w niej wiele fotografii pochodzących z prywatnej kolekcji aktora. Jest to pozycja godna uwagi.

Moja ocena 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.