28 września 2011

Klub Matek Swatek, operacja: Londyn

Ewa Stec

KLUB MATEK SWATEK, OPERACJA: LONDYN

Wydawnictwo: Otwarte
Data: 2011
Stron: 378



Klub Matek Swatek, operacja: Londyn” autorstwa Ewy Stec, kojarzy mi się z dobrym starym angielskim kryminałem, w którym główną rolę odgrywa seria pomyłek, dziwnych zdarzeń, a także wyjątkowo tajemnicze postacie.


Tym razem Klub Matek Swatek w skrócie KMS, dostaje zlecenie , które przysporzy naszym bohaterkom nie lada kłopotów. Z racji tego, że panie są rządne przygód, a i nic nie jest dla nich niemożliwe, podążają do Londynu. 
Ich klientką jest zdesperowana mama Alicji, która oczywiście pragnie szczęścia córki, według jej oceny idealnym kandydatem na zięcia ma być Igor, szkoda tylko, że Alicja bardziej oczarowana jest niedostępnym arystokratą Archibaldem niż kelnerem z chińskiej restauracji. KMS staje na wysokości zadania, nie przebierając w środkach planuje misje. Członkinie nie wiedzą, że ich plan ma kilka małych niedociągnięć i obfitować będzie w zaskakujące sytuacje i dziwne zbiegi okoliczności.



Klub Matek Swatek, operacja: Londyn” to kontynuacja bestsellerowej powieści pod bardzo podobnym tytułem „Klub Matek Swatek”. W pierwszej części nasze bohaterki stawały na głowie żeby znaleźć męża, dla sympatycznej nauczycielki Ani, z racji tego że działały na swoim terenie, to ich macki wywiadowcze idealnie się spisywały, tym razem panie trafiają na całkowicie obce rewiry, muszą liczyć tylko na własną inwencję twórczą i zdolność do szybkiego reagowania.

Pierwsza część przygód przedziwnego klubu, zauroczyła mnie, jednak nie obyło się bez kilku zgrzytów, w przypadku tego tomu, nie mam się do czego przyczepić. Jest to nieprzyzwoicie dobra powieść kryminalna z minimalnym wątkiem miłosnym, co uważam za duży plus. Autorka skupia się na zagadkowej intrydze, którą rozplanowała z profesjonalizmem godnym pierwszoligowego gracza baseballu. Strzela celnie, zdobywa punktu i sprytnie dobiega do bazy myląc przeciwnika. Rozszyfrowanie fabuły graniczy z cudem, nikt w niej nie jest tym za kogo się podaje, rzeczywistość miesza się z abstrakcją, a dowcip z rozpaczą. 

 

Zaśmiałam się i to nie raz, poza tym w tej książce wszystko jest takie jakie być powinno: żart nie kole w oczy, postacie się tajemnicze, sympatyczne, a także z tych, co to przyłóż do rany to zgangrenuje. Nie sposób nie pokochać tej powieści, brak w niej nachalności oraz mało lubianej nadmiernej ckliwości. Zabierając się za czytanie, trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie jest to zwykła powieść dla kobiet - zapychacz czasowy, który straszy romantyczną fabułą z sentymentalnymi tekstami, co to to nie.

Powieść Ewy Stec to wysmakowany kryminał, podszyty doskonałym dowcipem. Mało tego, jest napisany niebanalnym, ale też i nie frymuśnym stylem – taką pozycje literacką czyta się z zaciekawieniem i wielką przyjemnością



Moja ocena 6/6

Wydawnictwu Otwarte, dziękuje za możliwość przeczytania książki.