25 listopada 2012

Lada dzień po niedzieli

Od czego by tu zacząć... może od tego, że przepraszam wszystkie dziewuchy, które nominowały mnie do zabawy Liebster blog, a są to sympatyczne Panie: Dominique, AnnRK, Vanilla, Carline, Linka i Sandra , ale liczba 66 pytań mnie przerosła, sądziłam, że w wolnej chwili uda mi się odpowiedzieć na pytania, ale wbrew pozorom nie było to takie łatwe, jak mi się wydawało, dlatego wybaczcie... jak dopisze mi czas, to postaram się stworzyć jakąś zakładkę w której pokombinuję z Waszymi pytaniami :) Póki co, łasuchów zapraszam - niestety tylko wirtualnie - na kawę i ciacho, uprzedzam, że ciasteczko upiekł mój ulubiony mężczyzna, tak więc ten deserek mam moc dwóch serc, bo powstał z miłością i dla miłości ;)

 




Z innej beczki, nie wiem czy wiecie (pewnie nie wiecie), ale  jestem wielką fanką twórczości Stefana Dardy, a szczególnie jego cyklu powieściowego zatytułowanego "Czary Wygon", dlatego niesamowicie ucieszyła mnie premiera książki "Czarny Wygon. Bisy", na którą czekałam bardzo dłuuugo, radość była podwójna, bo udało mi się dotrzeć na spotkanie autorskie zorganizowane w Zamościu i zdobyć powieść z autografem.

Książce nie pozwolę za długo leżeć na półce, wieczorem w ciszy i spokoju zacznę kolejny sezon  ze Starzyzną, oj, będą ciary jak nic.

Żeby nie było, że rzucam słowa na wiatr, to przedstawiam swój tygodniowy, no ciut dłuższy niż tygodniowy, plan czytelniczy, na pierwszy ogień idą Bisy, a później  jak się uda. 
Za to jutro recenzja "Dotyku ciemności" Karen Chance.


Żeby już nie przynudzać, uciekam do poobiedniego mycia naczyń, bo później zapinam swoje piesy w szelki i gonimy stadem w las, w końcu niedzielne kalorie trzeba gdzieś spalić :)

Życzę wszystkim przyjemnej i efektywnej niedzieli, trzymajcie się dzielnie, bo jutro Was nawiedzę ;)