Lars Kepler
HIPNOTYZER
Wydanie: II
Data: 2013
Stron: 632
Oprawa: Miękka
Przypadki
rządzą naszym żywotem, gdyby nie VOD (taka, tam reklama) nie
dowiedziałabym się o „Hipnotyzerze”, a tak moją uwagę przykuł
niepokojący trailer. Oczywiście nie miałam wtedy pojęcia, że
film został zrealizowany na podstawie powieści Larsa Keplera. Kilka
dni później do księgarni przyszła młoda dziewucha, która
zapytała mnie o „Hipnotyzera”. Trwałam w tym czasie w szale
podręcznikowym, więc zanim się ogarnęłam, zaczęła mi opowiadać
o tym, że w telewizji zobaczyła zapowiedź filmu i jest tak
zaintrygowana produkcją, że namierzyła powieść, która była
inspiracją producentów i koniecznie musi ją przeczytać. Jak mus,
to mus. Książkę udało się zamówić i wyobraźcie sobie, jak
wielkie było moje zdziwienie, kiedy parę dni później, ta młoda
osóbka, zadzwoniła do mnie i z ekscytacją zaczęła opowiadać o
„Hipnotyzerze”. Wpadłam po uszy, a że koleżanki w pracy mam
rewelacyjne, to dostałam od nich tę właśnie powieść. Prywatny
wywód był tyci dygresją na temat, jak to przypadki chodzą po
ludziach, przejdę teraz do konkretów.
 |
| Pan i Pani Ahndoril |
|
Lars
Kepler to pseudonim znanych szwedzkich pisarzy, małżeństwa
Alexsandra Ahndoril i Alexandry Coelho Ahndoril (czyżby kolejny
przypadek: Alexsander i Alexandra? Nie wspominając już o Coelho).
„Hipnotyzer” jest początkiem serii kryminalnej, w której prym
wiedzie komisarz Joona Linna (kolejny ulubieniec zaraz po Harrym
Hole). Pierwsza książka państwa Ahndoril, odniosła w Szwecji tak
wielki sukces, że jej prawa sprzedano do 32 krajów, powstał też
film na jej podstawie. Triumf powieści był tak ogromny, że zrodziły się
kolejne części: „Kontrakt Paganiniego” i „Świadek”. Oba
tytuły trafią na ekran. Zaczęłam już polowanie na te książki,
ale póki co zamierzam zachwalać „Hipnotyzera”, powieść
rewelacyjną, ale niełatwą.
Książka
ma wielowątkową i skomplikowaną fabułę. Zaczyna się mocnym
akcentem – brutalnym zabójstwem. Ginie małżeństwo i ich kilkunastoletnia córka. Cudem udaje się przeżyć piętnastoletniemu
Josefowi, chłopak jest w stanie krytycznym. Komisarz
zajmujący się śledztwem, dzwoni do Erika Marii Barka –
hipnotyzera, którego dramatyczne doświadczenia z przeszłości,
zmusiły do porzucenia praktyki - z prośbą o podjęcie próby
komunikacji z chłopcem, ponieważ istnieje obawa, że zabójca może
dybać na życie starszej siostry Josefa. Bark wzbrania się jak
może, traumatyczne wspomnienia nie pozwalają mu podjąć wyzwania,
jednak przekonują go argumenty Komisarza Linny. Niestety wskutek
podjętych działań, uruchamia się ciąg dramatycznych zdarzeń,
życie wielu ludzi będzie poważnie zagrożone.

Na
początku miałam problem z tą powieścią. Za żadne skarby nie
mogłam się w nią wciągnąć, mimo że wstęp jest szalenie
intrygujący, to liczne dygresje, niezrozumiałe wspomnienia, i
nużący klimat, ekstremalnie mnie spowalniały. Na szczęście po
kilku rozdziałach złapałam bakcyla, tak wielkiego, że zarwałam
noc, żeby tylko poznać zakończenie tej historii. I cóż mogę
napisać, podobało mi się ogromnie. W mojej ocenie jest to bardzo dobra lektura, co prawda
momentami jest nierówna, a ilość zamieszczonych w niej motywów
może osłabić naszą zdolność absorbowania informacji, jednak
zagadkowa intryga i f e n o m e n a l n i e przygotowane
psychologiczne tło, zagłusza pewne niedociągnięcia. Poza tym
książka zawiera wiele ciekawych elementów, jak choćby nawiązanie
do gry w Pokemony, no tego to chyba jeszcze nie było. Znajdziemy też
interesujące relacje z seansów hipnotycznych, wkroczymy w koszmary
z przeszłości, posmakujemy ciętego, dosadnego języka, a także
doświadczymy wielkiego smutku i wściekłości. Podczas czytania
towarzyszy klimat przygnębienia; jest zimno, ciemno i przerażająco, no ale w końcu mamy środek grudnia, bohaterami targają silne
emocje, a okrutny zabójca z pasją szatkuje swoje ofiary. Żeby doświadczyć jeszcze większego dramatu sytuacji, autorzy tworzą soczyste opisy z miejsca zabójstw, a i detektywistyczne podchody nasączają niemałą atmosferę strachu.
„Hipnotyzer” to psychologiczny thriller pełną gębą, z
wybitnie dobrą fabułą i mistrzowskim nastrojem, jeśli
przymkniecie oko na pewne wpadki, to dostaniecie znakomitą powieść,
po której niełatwo jest się podnieść.
Zagadka. Co mogłam zrobić kilka godzin po przeczytaniu książki?
.
.
.
.
Obejrzeć film "Hipnotyzer", reżyseria - Lasse Hallström, produkcja - Szwecja
Z bólem serca stwierdzam, że film ogromnie mnie rozczarował, po godzinie seansu już nie mogłam na niego patrzeć, dlatego że, nie wiem kto w machinie produkcyjnej jest najważniejszy scenarzyści czy reżyser, pozwolono sobie zmienić to, co najistotniejsze. Scenariusz to swobodna interpretacja powieści, bardzo swobodna. Intryga została poprowadzona całkiem inaczej niż w książce, Boże! nawet zakończenie jest inne. Film jest powierzchniowy, brakuje mu głębi psychologicznej, i co gorsze komisarz Linna jest nijaki, no jak tak można było zrobić?!
Wiem, że odbiór tego filmu byłby całkiem inny, gdybym nie przeczytała książki. Wtedy zapewne cieszyłabym się tajemniczą fabułą, ponurym klimatem i subtelnym przesłaniem, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Jednak nie potrafię, bo posmakowałam doskonałej prozy Keplera i poznałam, jak za pomocą niewyszukanych dialogów i emocjonującej fabuły, można przenieść się w chłodne skandynawskie tereny.