Znikasz. Christian Jungersen

Christian Jungersen

ZNIKASZ

Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2015
Stron: 464
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 6/10 - dobra





Na temat najnowszej książki duńskiego pisarza sporo już napisano. Wychwalano jej odkrywczość, przenikliwość, oraz ogromny nakład pracy Jungersena, który poświęcił jej ponad 5 lat. W tym czasie konsultował się m.in ze specjalistami z dziedziny psychologii, neurologii, oraz z rehabilitacji schorzeń mózgu. Powieść zyskała niemały rozgłos i sympatię czytelników. Wytwórnia Larsa von Triera Zentropa kupiła prawa do zekranizowania książki. Co tu dużo pisać, wokół "Znikasz" wiele się dzieje. Dlatego z bólem serca muszę przyznać, że powieść średnio mi się podobała, aczkolwiek rozumiem, że tematyka książki może silnie oddziaływać na odbiorcę.

Sekrety ludzkiego mózgu, to niezgłębiona tajemnica. Oczywiście wiemy, że organ ten odpowiada za podstawowe funkcje życiowe, ale nie zawsze potrafimy zrozumieć wpływ jego pracy na nasze emocje, które jakby nie patrzeć charakteryzują naszą osobowość. Z tym poważnym problemem będzie musiała poradzić sobie Mia, która niespodziewanie dowiaduje się, że jej mąż Frederik ma guza mózgu umiejscowionego w korze okołoczołowej. Uszkodzenie owej kory sprawia, że chory traci kontrolę nad impulsami, wpada w stany skrajnych nastrojów, jest egoistyczny, brak mu empatii i taktu. Co gorsze choroba sprawia, że pacjent nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu. Mia na wszelkie sposoby próbuje pomóc mężowi, jednak nie przychodzi jej to łatwo. Osamotnienie oraz próba zrozumienia zmian zachodzących w psychice Frederika są dla niej niezwykle trudne. Szczególnie, że w ostatnich latach, po wcześniejszych kryzysach, jej mąż zaangażował się w życie rodzinne. Analiza zachowań Frederika burzy do tej pory ustabilizowany rytm życia. Kobieta ciągle zadaje sobie pytanie, kim jest jej mąż? Czy jest jeszcze tym mężczyzną, w który kiedyś się zakochała? Czy też jest obcym człowiekiem, z którym na nowo musi ułożyć sobie życie?

Jak wcześniej wspomniałam poruszona problematyka dostarcza emocji. Nie wiem, czy jest ktoś, kogo choroby mózgu i związane z nimi zmiany osobowości nie przerażają. Mnie ogromnie poruszają, gdyż bardzo trudno pogodzić się z tym, że ukochana osoba staje się kimś innym. Autor wyraziście przedstawił metamorfozę Frederika, który nie tylko zaczął  być wulgarny i brawurowy, ale też wielokrotnie przekroczył granice etyczne. Jego działania stawiają rodzinę w niezwykle trudnej sytuacji. Tym bardziej że otoczenie wykazuje brak zrozumienia dla jego choroby, której tak naprawdę nie widać. Ta strona powieści jest bardzo udana. Wszelkie reakcje są wiarygodnie opisane, podobnie jak pochodzenie choroby i związane z nią objawy. Historia przeplatana jest artykułami dotyczącymi uszkodzenia kory mózgowej, jak również zagadnieniami odnoszącymi się do metafizycznej strony życia. Podoba mi się też to, że tytuł książki w pewien sposób jest przewrotny. Nie chcę za dużo napisać, ale uwierzcie mi, że drastyczne zmiany zachodzą nie tylko we Frederiku. Intrygująco poprowadzona historia daje do myślenia i zmusza do zastanowienia się nad tym, kim jesteśmy. Niestety, mimo skupiającego uwagę tematu, nie przypadł mi do gustu styl w jakim została napisana. Charakteryzuje się on prostotą, licznymi powtórzeniami, i nieporadnymi dialogami. Nie wiem, może tak miało być... nie zmienia to jednak faktu, że do mnie to nie trafia. Gdyby wyciąć główne zagadnienie, które samo w sobie jest ekscytujące, to nie znalazłabym w tej powieści motywów wzbudzających większe zainteresowanie. Ponieważ mamy tylko i wyłączenie suche informacje i dosłownie kilka scen, które docierają do serducha, dla mnie to zdecydowanie za mało. Uważam, że wstrząsający temat to nie wszystko, ale oczywiście to tylko moje zdanie. Mimo to książkę jak najbardziej polecam, głównie ze względu na jej przedmiot, a tym samym jej znaczenie.   


Czytaj dalej »

Nie ma jak w domu

Jak dobrze w domu... Na kilka tygodni na Książkowym Czary Mary zapanowała cisza, a to dlatego że z dnia na dzień spakowałam walizki i poleciałam do Anglii. Wyjazd był tak błyskawiczny, że nie udało mi się poinformować o tym na blogu. Przepraszam, za tę nagłą zawieruchę, więcej się to nie powtórzy, przynajmniej taką mam nadzieję.

Teraz powoli i systematycznie będę się wdrażać w blogowy świat. Na pewno wyskoczę z wyjątkowymi książkowymi okazami, może też bublami,  i na pewno będą książkowe konkursy. Czas obudzić śpiocha. Witajcie blogowi druhowie :-)


Czytaj dalej »

Zapowiedź książki "Jutro zaświeci słońce"


W dzisiejszym wpisie chcę Was poinformować o zbliżającej się wielkimi krokami premierze książki Joanny Sykat "Jutro zaświeci słońce". Dokładnie za miesiąc powieść zawita do księgarni. 

Książkowe Czary Mary ma przyjemność patronować książce. Jest mi tym milej, że bardzo lubię prozę Joanny Sykat. Autorka ma wybitną zdolność do trafnego i jakże pięknego ukazywania codzienności. Zresztą moje opinie na temat trzech  powieści pisarki znajdzie na blogu: "Wszystko dla ciebie", "Jesteś tylko mój", "Tylko przy mnie bądź".



"Jutro zaświeci słońce" zapowiada się bardzo intrygująco. Wydawnictwo Czwarta Strona kusi opisem.

 Wyobraź sobie, że Twoja matka jest źródłem Twojego lęku i destrukcji.
Wyobraź sobie, że jesteś zakładniczką rodzinnej tajemnicy.

Anita marzy o byciu pisarką. Wspierana przez męża decyduje się na kolejne ważne kroki i zmiany w swoim życiu. Wspólnie kupują upragnione mieszkanie i powoli budują własny świat.
Nie jest im jednak dane cieszyć się małżeństwem ani sukcesami. Despotyczna matka Anity, która od zawsze zaniżała jej poczucie wartości, starając się podporządkować sobie całkowicie córkę, wkracza ponownie do ich życia.

Czy Anitę znajdzie siłę, żeby walczyć o swoje życie?
Joanna Sykat pisze tak plastycznie, że łatwo sobie wyobrazić podobną relację z … własną matką. „Jutro zaświeci słońce” to książka, która wierci dziury w duszy, stawia niewygodne pytania i oczyszcza umysł. To jedna z tych książek, które chciałoby się przytulić do serca.

Sądząc po opisie, jak i  poprzednich książkach Joanny Sykat, emocji na pewno nie zabraknie. Dlatego jeśli lubicie poruszające historie, to koniecznie zapiszcie sobie ten tytuł. 

Zainteresowanych twórczością Joanny Sykat zapraszam do polubienia fanpage'a  autorki KLIK Dodatkowe informacje znajdziecie również klikając na zdjęcie, które zaprowadzi Was na stronę Wydawnictwa Czarta Strona.


Ciekawi mnie, czy czytaliście książki Joanny Sykat? Jeśli tak, to która z powieści podobała się Wam najbardziej?
Czytaj dalej »

Poza sezonem. Jørn Lier Horst












Luna kocha Horsta :-)

Czytaj dalej »

Potem. Rosamund Lupton

Rosamund Lupton

POTEM

Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 400
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 6/10 - dobra




Rosamund Lupton jest brytyjską pisarką, której pierwsza powieść "Siostra" stała się bestsellerem i przyniosła jej międzynarodowy sukces. Mnie zachwycił ten debiut. Oczarował pięknym, nasycony emocjami stylm, który ciekawie komponował się z kryminalną zagadką. Nie inaczej jest w kolejnej powieści Lupton o intrygującym tytule "Potem". 

Historia rozpoczyna się od dramatycznego zdarzenia, pożaru szkoły. W jego wyniku poważne obrażenia odniosły dwie osoby: siedemnastoletnia Jenny i jej matka Grace, która widząc buchający z okien czarny dym, rzuciła się córce na ratunek. Kobiety trafiły do szpitala. Jednak ich stan jest bardzo ciężki, rokowania nie są najlepsze. Dla najbliższych taka informacje jest wielkim szokiem. Jakby tego było mało, już w pierwszych godzinach śledztwa, wypływa informacja, że pożar szkoły nie był zdarzeniem przypadkowym. Policja dość szybko wytypowuje podejrzanego, który w ocenie męża i szwagierki Grace nie jest wiarygodny, dlatego za wszelką ceną postanawiają odnaleźć prawdziwego podpalacza. Wszystkiemu przyglądają się poszkodowane kobiety, które funkcjonują poza ciałem. 

Paranormalny wątek bardzo mnie zdziwił. Nie pasował mi do psychologicznego thrillera, ale bardzo szybko przekonałam się, że jest to świetne posunięcie. Gdyż mamy okazję obserwować wyjątkową relację matki z córką, które - będąc w tak niepojętym stanie - dopiero się poznają.  To co na co dzień umyka, w tak nadzwyczajnej sytuacji, zostaje uwypuklone. Pewne cechy charakteru dają o sobie znać. Poza tym widzimy dramatyczną walkę o życie i prawdę. Grace jest ciepłem, jest nadzieją, dla swojej córki zrobi wszystko. Przekracza granice, aby ocalić Jenny, bo jak sama mówi: 
Jestem matką. Aniołem Stróżem. Duchem.[str.119]
W ślad za śledczymi podążają duchy kobiet. To czego się dowiadują, ukazuje całkiem inną rzeczywistość od tej, którą znają. Okazuje się, że niekiedy mylnie interpretowały zdarzenia, a ich znajomi często zakładają maski, pod którymi ukrywają problemy, cierpienia, i szkaradne wnętrze. W tej historii psychologiczny wątek jest dominujący. Śledztwo służy głównie do tego, aby ukazać relacje rodzinne i aby obnażyć ludzkie wady, determinowane przez czynniki zewnętrzne i psychiczne. Dlatego dochodzenie nie jest ani efektowne, ani szczególnie zawiłe. Bardzo szybko domyśliłam się, kto stoi za podpaleniem szkoły. Jednak nie przeszkadzało mi to czerpać przyjemności z czytania, bo raz, że Lupton ma piękny styl pisania. Wiele w nim lirycznych i nostalgicznych nut, które wywołują wzruszenia. A dwa, informacja o tym kto stał za podpaleniem i dlaczego to zrobił, była dla mnie najmniej istotna. Może to Was dziwi, ale dla mnie liczyła się tylko Grace i Jenny. Ich pasja życia, wielka miłość, i determinacja. Lupton zachwycająco odmalowała ich uczucia, skupiła uwagę na tym co najbardziej istotne, i trzymając w kleszczach napięcia, poprowadziła do fenomenalnego, wzruszającego finału. Dlatego jeśli lubicie melancholijne historie, skupiające się na emocjach, to "Potem" będzie dla Was idealną lekturą.

Czytaj dalej »