Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty

Skaza. Cecelia Ahern

Cecelia Ahern
17-letnia Celestine widzi świat w czarno-białym kolorze. Jej logiczny umysł opiera się na definicjach i na założeniach, dlatego dziewczyna z rozsądkiem podchodzi do publicznego osądzania popełnionych przez ludzi złych uczynków i moralnie wątpliwych decyzji. O tym co dobre, a co złe przesądza komisja zwana Trybunałem. To oni decydują, czy oskarżeni mają skazę. Jeśli tak, na ich skórze zostaje wypalona litera S. Naznaczeni muszą przestrzegać licznych bezdusznych reguł i mimo że żyją wśród ludzi bez moralnej skazy, są wykluczeni ze społeczeństwa. Dla Celestine taki system wydaje się być doskonały i sprawiedliwy, gdyż chroni kraj przed chaosem gospodarczym i moralnym zepsuciem. 

Dziewczyna nie ma się czego obawiać, jej zachowanie i poglądy są bez zarzutu, Celestine czuje się bezpiecznie. Lecz gdy kierując się sercem, podejmuje decyzję, w ocenie społeczeństwa i Trybunału za niemoralną, zostaje skazana i brutalnie oznaczona. Ból i rozczarowanie budzą w niej wątpliwości co do słuszności decyzji sędziowskiej komisji i systemu, który narzuca swoje morale społeczeństwu, czyniąc z ludzi bezlitosne i zimne istoty.

Cecelia Ahern to pisarka bestsellerowych powieści dla dorosłych, dlatego byłam bardzo zaskoczona, że spod jej pióra wyszła dystopijna historia dla młodzieży. Na szczęście "Skaza" mnie nie rozczarowała. Historia dziewczyny, która zostaje ikoną zmian zmierzających do obalenia chorego systemu, bardzo mnie poruszyła. Ponieważ w piękny i mądry sposób przedstawiła wartość przekonań, etykę i życie w zgodzie z własnym sumieniem. Autorka poprzez dramatyczny i często szokujący rozwój wydarzeń pokazała, że popełniane błędy czynią z nas ludzi. Nie jesteśmy idealni, ale to nie powód do wstydu. Wstydem jest wyrzekanie się współczucia, miłości, i sumienia. Zaletą książki jest też konstrukcja, która nie opiera się zbyt mocno na schemacie powieści dystopijnej. Owszem, pewne elementy są powielone, ale na szczęście nie ma w historii ckliwości, przesadnych uniesień, ani naiwnych dialogów. Całość jest bardzo wyważona, a najsilniejszy akcent położono na moralne dylematy bohaterów. Według mnie "Skaza" Cecelii Ahern to bardzo dobra i pouczająca pozycja, która wśród miałkich historii dla młodzieży, jest wyjątkową powieścią. 

SKAZA
Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2016
Stron: 446
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Moja ocena: 8/10 - bardzo dobra
Czytaj dalej »

Raven. Sylvain Reynard

Raven pracuje w Galerii Uffizi we Florencji. Zajmuje się renowacją obrazów. Dziewczyna utyka i zmuszona jest korzystać z laski, ale kiedy  jest świadkiem brutalnego napadu na bezdomnego, próbuje interweniować. W efekcie skupia na sobie uwagę napastników, którzy są dla niej bezwzględni. Z opresji ratuje ją uwiedziony zapachem jej krwi tajemniczy mężczyzna. Raven traci przytomność. Kiedy dochodzi do siebie stwierdza, że stała się atrakcyjną kobietą. Pozbyła się nadwagi, jej wzrok jest idealny, włosy zyskały blasku i co najważniejsze nie potrzebuje już laski. Cudowna i zaskakująca przemiana.

Jeszcze większym zaskoczeniem jest dla niej fakt, że znajomi jej nie poznają, a w feralną noc doszło do zuchwałej kradzieży ilustracji Botticellego. Raven postanawia zaangażować się w śledztwo, jednak na jej drodze staje tajemniczy wybawiciel. Ów wybawca to wysokiej rangi wampir, Książę Florencji, który tak naprawdę ma poważniejsze sprawy na głowie niż opiekowanie się Raven. W jego szeregach jest zdrajca, który działa w zmowie z innym księstwem. Jednak uwodzicielski zapach ludzkiej kobiety budzi w nim namiętność tak wielką, że ryzykując życiem i poważaniem, robi wszystko, żeby być przy niej jak najbliżej, a to oznacza też jej łoże.

Sylvain Reynard to bardzo tajemnicza osoba, która chroni swoją prywatność do tego stopnia, że nikt nie wie czy to kobieta, czy mężczyzna. W każdym razie spod pióra Raynarda wyszedł cykl "Piekło Gabriela", który bardzo szybko stał się hitem. Coś mi się wydaje, że i florencka seria ma szansę być zauważona. Głównie dlatego, że "Raven" zaskakuje pod wieloma względami. Tytułowa bohaterka nie jest wystraszoną nastolatką, a dojrzałą kobietą, która jest niepełnosprawna, a jej figura odbiega od współczesnych standardów. Poza tym jest bardzo dobrym człowiekiem, choć moim zdaniem mało rozsądnym i momentami naiwnym. Plusem powieści jest wyobrażenie wampirów. Nie są to wrażliwe istoty, ale okrutne i bezwzględne potwory, upajające się przemocą, krwią i seksem. I trzeba im wierzyć, gdy mówią, że Bram Stoker, to przekupny gość, który na ich życzenie co nieco zniekształcił ich obraz.

Ciekawy jest też wątek zatargów między wampirami z Florencji i Wenecji, żałuje tylko, że został pobieżnie przedstawiony. Zakładam jednak, że w kolejnych częściach dowiemy się więcej. W historii nie brakuje czarującego opisu Florencji. Tajemnicze zakamarki, urokliwe uliczki, renesansowe pałace i kościoły rozbudzają wyobraźnię, podobnie jak nawiązania do sztuki Botticellego. W fabule sporo jest tajemnic z przeszłości, krwawych ataków,  oraz pikantnych scen. "Raven" to romans paranormalny dla dorosłych, mam jednak wrażenie, że nie do końca udało mu się uniknąć schematów i wpadek. Jak choćby pewnej niedojrzałości w zachowaniach bohaterów, nadmiernego akcentowania niskiej samooceny Raven i podkreślanie jej ułomności, tak jakby czytelnik był pozbawionym empatii osobnikiem i trzeba mu ciągle przypominać, że należy się wyzbyć uprzedzeń w stosunku do osób niepełnosprawnych. Irytowała mnie też ignorancja Księcia, bo jak na kogoś biegłego w sztuce i teologii lekceważąco podchodził do literatury, kina, a nawet geografii. Zawodziło też tempo wydarzeń i mimo szczerych chęci nie byłam wstanie odczuć iskrzenia pomiędzy Księciem i Raven. Jednak patrząc na całokształt historii i wiedząc, że romans fantastyczny rządzi się swoimi prawami,  to jest to całkiem niezła powieść i na pewno zadowoli fanów gatunku.

RAVEN (Seria florencka)

Sylvain Reynard
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2016
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Stron: 512

Moja ocena: 6/10 - niezła
Czytaj dalej »

Grobowiec z ciszy. Tove Alsterdal

Tove Alsterdal

GROBOWIEC Z CISZY

Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2014
Stron: 491
Oprawa: Broszurowa ze skrzydełkami

Moja ocena: 6/10 - dobra






Tove Alsterdal obecnie uchodzi za najciekawszą i najważniejszą szwedzką autorkę powieści kryminalnych. Debiutowała niedawno wydaną na naszym rynku „Kobietą na plaży” - szwedzkim bestsellerem przetłumaczonym na ponad dziesięć języków. Ten sam sukces powtórzył „Grobowiec ciszy”. Całkiem świeżutka powieść, która – podobnie jak „Kobieta na plaży” - ukazała się nakładem wydawnictwa Akurat.

Byłam bardzo ciekawa tej książki, zresztą jak i wychwalanego pod niebiosa stylu Alsterdal. Wprawdzie obawiałam się fabuły, która mocno dotyczy historii Szwecji i z całą pewnością bardziej porusza serca Szwedów niż Polaków. Mimo to jestem pod urokiem surowej, a zarazem pięknej historii o poszukiwaniu własnych korzeni. Tym właśnie, całkiem przypadkowo, zajmie się Katrine, szwedzka dziennikarka mieszkająca w Londynie, która przyjeżdża do Sztokholmu, żeby zaopiekować się chorą matką. W zaległej korespondencji matki, Katrine odnajduje zaskakującą ofertę od Centrum Maklerskiego, które za starą posesję, zbudowaną w latach sześćdziesiątych, oferuje ogromne pieniądze. Kobieta jest tym bardzo zaskoczona, raz, że nie wiedziała, iż matka jest właścicielką domku, a dwa, kwota oferowana za zniszczoną chatkę za kołem polarnym jest niezrozumiale wysoka. Zaintrygowana postanawia dowiedzieć się o tym miejscu czegoś więcej. Mimo oporów najbliższych jedzie w rodzinne strony matki z zamiarem wyjaśnienia sprawy. Na miejscu poznaje zagadkowe i skandaliczne zdarzenia z dziejów swojej rodziny. Poczynania przodków prowadzą aż do rosyjskiej Karelii. Republiki, z którą wiązali wielkie marzenia. Jednak poszukiwania Katrine nie każdemu są w smak. Atmosfera robi się coraz cięższa, poznane tajemnice coraz większego kalibru, a i spokojna wieś przestaje być bezpieczną oazą, w sąsiedztwie domu matki naszej bohaterki dochodzi do brutalnego morderstwa.

Źródło
Grobowiec ciszy” nie jest prostą powieścią. Od swojego czytelnika wymaga zaangażowania, skupienia i odrobiny wiedzy historycznej. Co prawda wystarczy do tego podstawowa, szkolna wiedza, zwłaszcza dotycząca planów gospodarczych ZSRR po roku 1928. Oczywiście nie jest to wymóg, ale w pewnym momencie losy bohaterów łączą się z tymi danymi tworząc szczegółowy rys, dość absorbujący rosyjski wątek. Jednak nie tylko nawiązanie do Rosji ma znaczenie. Istotnym elementem opowieści jest też natura bohaterów. Autorka wiernie oddała mentalność Szwedów, głęboko zakorzenioną w nich tradycję i wiarę w ideały. Powściągliwość literackich postaci równa jest zimnej aurze. Zrozumienie ich intencji i zachowań nie należy do najłatwiejszych. Ale w tym cały urok, bo nie tylko trzeba mierzyć się ze skomplikowaną intrygą, pełną kłamstw i niedomówień, ale też z zamkniętymi w sobie ludźmi żyjącymi według ustalonego porządku. W miejscu gdzie wszyscy się znają, ufają sobie, a obcych nie pyta się skąd jesteś? ale czyj ty?

Miałam wrażenie, że wstrzemięźliwość szwedzka przełożyła się też na styl Tove Alsterdal, gdyż pisze konkretnie, oszczędnie, czasami aż za bardzo, bo niekiedy miałam problem ze zrozumieniem pewnych dialogów, głównie za sprawą sporej ilości chrząknięć i lakonicznych wypowiedzi, moim zdaniem nie zawsze gramatycznych, ale zakładam, że w ten sposób daje o sobie znać skandynawski chłód. Nie do końca podobał mi się też kryminalny wątek, który jest jakby gdzieś obok, i służy tylko do zaakcentowania tematu obyczajowego. Nie mogę powiedzieć, żeby „Grobowiec z ciszy” powalił mnie na kolana, ale nie mogę odmówić autorce talentu do tworzenia twardych charakterów, do kreślenia skrupulatnych i zajmujących intryg, oraz do zjawiskowej wizualizacji mocy natury. Sadzę, że „Grobowiec z ciszy” będzie idealną lekturą dla fanów wymagających fabuł o niepokojących i melancholijnych tonach.
 
Czytaj dalej »

Zakochać się. Cecelia Ahern

Cecelia Ahern

ZAKOCHAĆ SIĘ

Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2014
Stron: 416
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 7/10 – bardzo dobra 



Los dla Christine Rose nigdy nie był łaskawy, ale że należy ona do upartych osób, to walczy o swoje szczęście, z różnym skutkiem, bo i poradniki z których korzysta nie zawsze należą do najlepszych. Mimo to kobieta ma spore pokłady optymizmu, które były na wyczerpaniu w momencie, w którym Christine po raz drugi trafiła na samobójcę. Przy pierwszym spotkaniu nie najlepiej jej poszło, ale tym razem postanowiła, że zrobi wszystko, aby uratować mężczyznę próbującego skoczyć z dublińskieg mostu Ha'penny. Na zdesperowanego Adama nie działały żadne argumenty, jedyne co przyciągnęło jego uwagę, to obietnica, że Christine przekona go do tego, że warto żyć, i zrobi to w terminie dwóch tygodni, do dnia jego urodzin. Nie bacząc na konsekwencje kobieta zawarła z niedoszłym samobójcą umowę, tyle że planu terapii nie miała, a i osobistych problemów jej przybywało.

 Wspomagacze do książki być muszą ;-)

Do książek w tytule których jest słowo „miłość”, „randka” albo opis nawiązujący do różnego rodzaju podrywów podchodzę jak pies do jeża, bo zazwyczaj to ckliwe czytadła, po których najczęściej mam mdłości, ale powieść Cecelii Ahern zauroczyła mnie. Dlatego że opisana historia jest niesamowita, niezwykle optymistyczna, pełna nadziei, dobrego humoru i sympatycznych bohaterów, którzy mimo że od życia dostali baty, to jednak starają się je tak ułożyć, aby u kresu móc powiedzieć, że ich los jest spełniony, że są szczęśliwi. Zakładam, że dla wielu osób takie przesłanie jest banalne i okej, ale tak naprawdę to czego pragniemy, często niewiele ma współnego z rzeczywistością, bo boimy się wykonać decydujący krok i wybieramy stabilną niedolę niż ryzyko związane z walką o własne szczęście. Tak właśnie jest z bohaterami powieści „Zakochać się”. Jedni decydują się na konkretne działania jak np. Christine, inni cichutko „siedzą w kącie”, a jeszcze inni, jak Adam kumulują swój ból i wpadają w depresję. Być może dla niektórych osób będzie zaskoczeniem, że bohaterem, którym trzeba się opiekować, jest mężczyzna. To takie, w kobiecej literaturze, nietypowe. Na początku dziwnie mi z tym było, ale uważam, że autorka miała świetny pomysł kreując tak tę historię, ponieważ pokazała, że mężczyzna to też człowiek, a nie „the body” służące do wzdychania i ogrzewania zimną nocą, no może nie tylko zimną... W każdym razie tworząc postać, która z pozoru jest stabilna emocjonalnie, pokazała, że stan chronicznego przygnębienia nie dotyczy jednej płci. Poza tym Ahern wskazuje placem na to, co warto docenić. Stawia na szczerość, prostotę, uczucia oraz podkreśla ważność rozmowy, w której jej bohaterka - Christine jest mistrzynią. Co tu dużo pisać, lubię tę babkę, co z tego, że czasami jest nieporadna, ale jest naturalna, dowcipna, potrafi też zakląć jak szewc, a poza tym ma wielkie serce i duuuże pokłady cierpliwości.

Chociaż finał historii nie jest zaskakujący, to z przyjemnością czytałam „Zakochać się”, bo opowieść ma w sobie tak wiele ciepła, radości i uhmmm... romantycznych scen, że pozwala się rozmarzyć i naładować wewnętrzne akumulatory pozytywną energią, a tego każdej kobiecie - od czasu do czasu - potrzeba, dlatego gorąco polecam najnowszą powieść Ceceli Ahern, bo gwarantuje ona miłe spędzenie czasu.
 
Czytaj dalej »

Cięcie. Veit Etzold

Veit Etzold

CIĘCIE

Wydawnictwo: Akurat
Data: 2014
stron: 542
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Moja ocena: 7/10 – bardzo dobra




Uwielbiam thrillery, zwłaszcza te krwiste, dlatego gdy w zapowiedziach wydawnictwa Akurat pojawiło się „Cięcie” - debiutancka powieść Veita Etzolda, to niech się wali pali, ale musiałam tę książkę mieć. Udało się, mam, co więcej jestem z niej bardzo zadowolona, chociaż obawiałam się, że jej fabuła nie spełni moich oczekiwań, dlatego że liczne pozytywne recenzje maksymalnie podkręciły mój apetyt i tak naprawdę byłam nasycona zanim zaczęłam jeść. Na szczęście opisana historia, jak i genialna okłada idealnie wpasowały się w mój gust.

Etzold stworzył ciekawą historię z bohaterami, którzy - dzięki swej złożoności - są niewyczerpanym źródłem inwencji, czyli z seryjnym zabójcą i poturbowaną psychicznie policjantką. Na pierwszy rzut oka, taka obsada to żadna nowość, ale jeśli w fabułę wprowadzi się uatrakcyjniające elementy, w tym przypadku interesujący portret psychologiczny socjopaty, ogłupiające i amoralne działania reality show, i zagadnienia związane z działaniem sieci internetowej, to dostaniemy coś, co nie tylko sprawia, że cierpnie skóra, ale też dostarcza wiedzy z zakresu informatyki i uzmysławia, że cały ten internet, będący synonimem wolności, jest doskonałym miejscem dla szaleńców, którzy wykorzystują go do swoich niecnych planów.

Bezimienny jest właśnie takim osobnikiem, inteligentnym potworem, który wyszukuje swoje ofiary za pomocą Facebooka. Zdobywa o nich jak najwięcej informacji i kiedy już „przechwyci” ich dane i zwyczaje, to zabiera im życie. Ostanie chwile takich osób, to makabra w najgorszej postaci, którą oprawca nagrywa i przesyła pani nadkomisarz Clarze Vidalis z Policji Kryminalnej w Berlinie. Śledztwo toczy się sprawnie, nawet ciut za łatwo idzie policji rozszyfrowywanie seryjnego zabójcy, który prowadzi z nimi makabryczną grę, ale to, co w kolejnych etapach zostaje odkryte, sprawia, że wszelkie teorie, rozsądek i granice wytrzymałości biorą w łeb.

Veit Etzold. Źródło
Wielką zaletą tej powieści, jest zwrócenie uwagi na nieograniczony potencjał internetu i na naiwność jego użytkowników, a zwłaszcza tych, którzy bezmyślnie relacjonują swoje życie w najpopularniejszych serwisach społecznościowych. Nie wiem czy słyszeliście, ale ceniony psycholog sądowy Kerry Daynes w jednej ze swoich prac „Psychopata w twoim otoczeniu. Jak go rozpoznać i bronić się przed nim”, notabene opinia o tej książce jest u mnie czytana najczęściej, informuje, że 210 milionów ludzi wykazuje zdolności psychopatyczne, czyli jeśli na Facebooku ktoś ma 100 znajomych, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jedna z nich kwalifikuje się na psychopatę, szokujące? bardzo. Mimo to niektórzy nie mają problemów z obnażaniem swojej prywatności, z całą pewnością nie miały jej ofiary Bezimiennego, który z łatwością namierzał takie istoty i je wybebeszał, bo w obecnych czasach, kiedy nie pielęgnuje się związków w realu, kto by się tam martwił, że sąsiada od tygodni nie widać. Na tego typu relacjach, tych bezosobowych, bazuje ta powieść, dlatego historia tak bardzo przeraża, bo ma sporą dawkę realizmu. Poza tym, autor nie szczędzi dobitnych opisów zbrodni, a uwierzcie mi, te należą do jednych z bardziej oryginalnych, a zarazem, i makabrycznych jakie czytałam, jednak to nie tła zabójstw straszą, a wspomniana łatwość wytropienia drugiego człowieka.

Cięcie” bardzo mi się podobało, ale powieść ta zawiera również schematyczne elementy, które mogą drażnić. Wielokrotnie miałam wrażenie takiej akademickości, ponieważ w książce jest wszystko to, co tego typu literatura mieć powinna, jakby wykorzystano szablon do pisania tej historii, to trochę irytujące, podobnie jak ciągłe i skrupulatne wyjaśnianie informatycznych meandrów, jak również przedwczesne naprowadzenie na przeszłość zabójcy, którego geneza powstania jest również typowa. Jednak tajemnica i charakterystyka Bezimiennego oraz wspomnienia Clary i jej próby dotarcia do prawdy, sprawiły, że powieść dobrze się czyta, szczególnie że historia jest dynamiczna i emocjonalna, dlatego polecam ją miłośnikom mocnych treści. 
  
Książkę otrzymałam od księgarni Libroteka.pl - "Cięcie"
Czytaj dalej »

Sto imion, Cecelia Ahern

Cecelia Ahern

STO IMION

Wydawnictwo: Akurat
Data: 2014
Stron: 446
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Moja ocena: 7/10 – bardzo dobra




Dla Kitty Logan liczyła się tylko kariera dziennikarska. Zaślepiona ambicją i pragnieniem poklasku, nie zważała na uczucia innych i tropiła sensację, aż pewnego razu przekroczyła granicę, nie sprawdziła materiału. Zatrudniająca ją stacja straciła mnóstwo pieniędzy i zawiesiła ją w obowiązkach. Również redakcja magazynu, w którym pracuje, planuje zrobić to samo. Jedyną szansą na powrót do zawodowego życia, a także do odzyskania szacunku do samej siebie, jest podjęcie się intrygującego zadania, napisania artykułu na podstawie pomysłu swojej umierającej przyjaciółki i zwierzchniczki. Mając w ręku listę stu imion, Katty musi odnaleźć klucz, który łączy te osoby. Nie jest to ani łatwe, ani przyjemne, ponieważ nadszarpnięta opinia nie ułatwia jej pracy z ludźmi. Jednak dziewczyna jest na tyle zdesperowana, że nie zamierza się poddać, i dobrze, bo poznając ludzi z listy, zaczyna widzieć swoje życie z innej perspektywy.


Na pierwszy rzut oka historia wydaje się niesłychanie banalna. Ileż to razy czytaliśmy o niespodziewanych sytuacjach, które nagle zmieniają życie bohatera o 180 stopni, teoretycznie w tym temacie nie ma nic zaskakującego, ale czy tak naprawdę chodzi o zaskoczenie? Raczej nie, tego typu historie pokazują, jak ważne są w życiu wartości moralne, jak wielkie znaczenie ma poszukiwanie własnego szczęścia, i że każdy z nas jest wyjątkowy. To w takich historiach jest najpiękniejsze, zachwycające przesłanie i związane z nim emocje. „Sto imion” ma oba te elementy, dlatego powieść Cecelii Ahern (P.S. Kocham Cię, Podarunek, Pamiętnik z przeszłości)  rewelacyjnie się czyta, nawet pomimo tego, że momentami skupienie na niektórych postaciach, wywołuje pewne zniecierpliwienie, to jednak piękny styl autorki, zabawne dialogi i sytuacje, a także interesujące spostrzeżenia, sprawiają, że powieść jest zachwycającą lekturą, która bawi i wzrusza, do tego stopnia, że wyciska łzy, w każdym razie na mnie tak działała. Poza tym, sympatycznych bohaterów, poza kilkoma osobnikami, bardzo łatwo polubić. Nawet Kitty, o ile na początku wydaje się zadufaną i myślącą tylko o sobie panienką, z czasem staje się życzliwą istotą, która dzięki swoim działaniom i coraz większej szczerości, zyskuje w naszych oczach. Tak, szczerość to jeden z wielu atutów tej historii. To dzięki niej jest tak naturalna, tak prawdziwa, że czytając zatracamy się w opowieści, która mimo pozorów łatwej lektury, jest historią poruszającą trudne tematy, podkreślającą istotę - z pozoru - nieważnych chwil i, co więcej, dającą nadzieję. „Sto imion” to moja pierwsza książka Cecelii Ahern, ale z całą pewnością nie ostatnia, ponieważ interesująca opowieść o ludziach poruszyła moje serce i wierzę, że każda inna książka tej autorki ma podobną moc, dlatego wszem wobec ogłaszam, że od dziś jestem fanką Ahern, samo przez się gorąco polecam „Sto imion”, bo jest to piękna i inteligentna powieść.

 





Nie mogę się oprzeć i muszę wstawić tę piosenkę, raz, że to jeden z najpiękniejszych utworów wszech czasów, a dwa, przy tej piosence jedna z bohaterek "Stu imion" tańczyła ze swoim ukochanym, muszę przyznać, że lepiej nie mogli wybrać :-)   

Czytaj dalej »