Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo PWN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo PWN. Pokaż wszystkie posty

Damskie laboratorium

Im jestem starsza, tym bardziej zwracam uwagę na skład chemiczny kosmetyków. Od kilku dobrych lat czytam i analizuję etykiety, co nie jest sprawą łatwą. Bardzo często kręci mi się w głowie od ilości i rodzaju zastosowanych składników w popularnych kremach. Dlatego przez długi czas używałam tylko maści ochronnej z witaminą A. Jednak to nie metoda, a i pożytek niewielki. Dlatego bardzo mnie ucieszyło pojawienie się książki "Damskie laboratorium".

Angelika Gumkowska jest chemiczką, która uwielbia eksperymentować z miksturami. Muszę przyznać, że jej pasja jest zaraźliwa, tym bardziej że wiedza, którą przekazuje brzmi bardzo rozsądnie. Autorka nie stara się przekonać nas, że własnoręcznie zrobiony krem uczyni cuda, że nasza skóra stanie się młodsza i piękniejsza. Za to z całą pewnością dzięki wiedzy, jaką posiądziemy, będziemy świadome tego, co aplikujemy na nasze ciało. Nie damy się też nabrać na zbędne, czy szkodliwe składniki. W końcu jakość kosmetyków to ważna rzecz. Tworząc je od podstaw będziemy mieli wpływ  na to, co się w nich znajduje.

"Damskie laboratorium" zawiera niezbędną wiedzę do stworzenia wymarzonego naturalnego kosmetyku. Począwszy od zasad bezpiecznej pracy przy produkcji, odpowiednie sprzęty i materiały, aż po receptury na perfumy. Sporo jest też porad i  teorii koniecznej przy tak precyzyjnej pracy. Książkę zdobią zdjęcia i przejrzyste przepisy. Amatorzy w temacie produkcji kosmetyków nie powinni czuć się zagubieni. Każdy przepis oprócz wymaganych składników, zawiera też listę potrzebnego sprzętu, warunki przechowywania i stosowania, oraz dodatkowe wskazówki. W poradniku znajduje się też słowniczek popularnych terminów i miejsce na notatki. Książka Angeliki Gumkowskiej to bardzo dobra pozycja, która nie tylko prezentuje przepisy, ale też pokazuje jak bezpiecznie mieszać i modyfikować składniki, by dopasować je do swoich potrzeb, jak również z produkcji kosmetyków, uczynić dobrą zabawę. W mojej ocenie "Damskie laboratorium" to połączenie przyjemnego z pożytecznym. 


DAMSKIE LABORATORIUM
Angelika Gumkowska
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2016
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 8/10 - bardzo dobra 

Czytaj dalej »

Trupiarz. Ian Weir

Ian Weir

TRUPIARZ

Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2014
Stron: 472
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 7/10 – bardzo dobra





Nie wiem, jak Wam, ale mnie często się zdarza, że gdy spojrzę na okładkę książki i jej krótki opis, to zostaję w momencie zafascynowana, tak bardzo, że muszę dany tytuł mieć. Tak właśnie było z „Trupiarzem” Iana Weira – amerykańskiego scenarzysty i pisarza, autora powieści „Daniel O'Thundre” uznanej przez „Library Journal” za jedną z najlepszych książek historycznych roku 2011. Mnie nazwisko autora nic nie mówiło, zresztą ze świecą szukać o nim informacji, przynajmniej na polskich stronach. Tak więc mój wybór był strzałem w ciemno, ale na szczęście był to udany strzał, bo „Trupiarz” jest powieścią niezwykłą, w pewien sposób magiczną, niepokojącą i humorystyczną.

Dziewiętnastowieczna sala operacyjna.
Jest Londyn, rok 1816. Naszym Wielce Uniżonym Narratorem jest Will Starling. Wychowanek dziecięcego przytułku, młodzieniec „nie wyższy niż pięć stóp, o ciekawej ciemnej twarzy, złożonej z samych trójkątów i zwycięskim uśmiechu świecącym niczym wschodzące słońce”. Will pomaga prowadzić praktykę znakomitemu i poczciwemu chirurgowi Alecowi Comriemu. Jednak mimo że panowie należą do uczciwych i szanowanych osób, to aby móc szkolić swoje umiejętności nie raz muszą wchodzić w układy z trupiarzami. Obrzydliwymi osobnikami rabującymi groby, a dokładniej dostarczycielami zwłok. Proceder jest haniebny i karany śmiercią, ale chętnych do zarobienia kilku funtów nie brakuje, zwłaszcza że popyt na truposzy jest niemały. Największe zamówienia składa Dionysus Atherton, wschodząca gwiazda chirurgii. Chodzą słuchy, że ów lekarz praktykuje na trupach nie całkiem martwych, podobno zamierza odkryć tajemnicę życia i śmierci. Will planuje rozszyfrować zamiary Athertona. Pomaga mu w tym słodka aktoreczka, w której nasz Wielce Uniżony Narrator się podkochuje. Poznanie tajemnic pionierskiego chirurga nie będzie łatwe, jednak upór Willa jest wielki, nie daje za wygraną i konsekwentnie podąża śladami wielkiego Athertona, które wiodą do najgorszych dzielnic Londynu. 

Kiedy człowiek jest martwy? Według Willa „człowiek jest martwy, kiedy zaczyna śmierdzieć, a wdowa po nim okrywa się kirem. Jest martwy, kiedy przyjaciele wyolbrzymiają zasługi, a robaki biorą się do roboty”[str.101] Niby prosta sprawa, a jednak moment, w którym człowiek przechodzi na drugą stronę, jest subtelny i trudny do zdefiniowania. W powieści Weira jest ktoś, kto za cel obrał sobie uchwycenie tej chwili. Szkoda tylko, że kosztem wielu istnień.

Wierowi doskonale udało się ująć istotę dziewiętnastowiecznych kontrowersyjnych badań naukowych. Ukazał butę chirurgów, ich ciemną stronę, ale też innowacyjne metody zabiegów medycznych, powiedziałabym dość niejednoznaczne i szokujące. Poza tym do intrygującego wątku, co nieco podobnego do „Frankensteina” Mary Shelley, dodał oryginalnych bohaterów, być może na pierwszy rzut oka przerysowanych, jednak ich cudaczne cechy dodają im charakteru, zwłaszcza że najczęściej to mieszkańcy najuboższych dzielnic. Menele korzystający z burdeli i spelunek, posługujący się rynsztokowym językiem, prostym i wulgarnym, ale niepozbawionym maniery ówczesnych czasów, i humoru. Mnie wiele dialogów doprowadzało do śmiechu. Wiele postaci rozbrajało mnie swoja prostolinijnością. Nie powiem, czytając tę powieść można się świetnie bawić, ale też... zniesmaczyć. Ponieważ ilość grubiańskich i makabrycznych opisów jest ogromna. Co prawda bezceremonialna strona książki nadaje historii osobliwy smaczek, w końcu londyński smrodliwy cmentarz, ze smrodliwymi zwłokami, nocą najlepiej się prezentuje, podobnie jak dokładne opisy z ceremonii wieszania skazańców, z zabiegów chirurgicznych, do których nie podawano choremu znieczulenia, czy z okrutnych sesji ze zwłokami. Mnie w to graj, ale obawiam się, że wrażliwi czytelnicy mogą mieć momentami mdłości. Jednak ta powieść to nie tylko ordynarność, ale też piękna historia odkryć naukowych i tajemnic, w której nie bez znaczenia są romantyczne motyw zgrabnie łączące się z kryminalnym wątkiem, i intrygującym tłem Londynu, który kisi się we własnym smrodzie. Bez wątpienia „Trupiarz” jest specyficzną powieścią, być może ze względu na tematykę oraz scenerię, nie każdemu przypadnie do gustu, ale z całą pewnością Weir genialnie oddał klimat kontrowersyjnych odkryć chirurgicznych, dzięki czemu powieść jest sugestywna i pasjonująca, w sam raz dla fanów mocniejszych wrażeń oraz  mrocznych i plugawych zaułków i zakamarków Londynu. 
Czytaj dalej »