Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecane. Pokaż wszystkie posty

Kolorowanka. Rośliny egzotyczne


Kolorowanka "Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew. Rośliny egzotyczne" to pięknie wydana książka, która cieszy oczy przepięknymi ilustracjami, sporządzonymi w oryginale przez Waltera Hooda Fitcha. Gdyż rysunki zamieszczone w niniejszej publikacji, zaczerpnięto z archiwów "Curtis's Botanical Magazine". Najdłużej wydawanego czasopisma z kolorowymi ilustracjami roślin  na świecie.


W książce umieszczono 44 kolorowe ilustracje roślin wraz z czarno-białymi litografiami, dzięki którym można pobawić się w malarza, próbując odtworzyć naturalne barwy roślin. Akwarele opatrzone są łacińską nazwą oraz datą publikacji. Każda ilustracja to bogactwo szczegółów, którym trzeba poświęcić sporo uwagi. Lubię detale, bo uczą cierpliwości. Poza tym w miarę dokładne ukończenie rysunku jest dla mnie wielką uciechą. Dlatego cenię sobie kolorowanki, w których można wypróbować swoje zdolności malarskie, o ile ma się odpowiedni zestaw kredek.


Co mnie zachwyciło w kolorowance "Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew. Rośliny egzotyczne":

1. Odpowiedniej faktury papier, dzięki czemu kolorowanie jest przyjemne.
2. Duża ilość detali.
3. Cieniowanie, które ułatwia zabawę kolorami.
4. Oryginalne akwarele bazujące na obrazach z natury.
5. Rzeczywiste kolory roślin.
6. Eleganckie, estetyczne wydanie.
7. Wartość edukacyjna.
8. Różnorodność form botanicznych.


Co może być problematyczne w kolorowance "Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew. Rośliny egzotyczne".

Tak naprawdę niewiele jest  kłopotliwych rzeczy w tej książce. Jest ona piękną i wartością formą spędzania czasu. Jednak monotonność barw sprawia, że nie można poszaleć z kolorami. Praca z planszami do kolorowania ogranicza się do wykorzystania kilku kredek, i aby jak najwierniej oddać barwy należy mieć porządny zestaw malarski, w którym znajdzie się szeroka gama odcieni. Nie mogę narzekać na swoją kolekcję kredek, ale muszę przyznać, że siedem tonów zieleni było niewystarczające, żeby odtworzyć kolor. Oczywiście to, że mamy oryginalny wzór rośliny nie zmusza do jego kopiowania. Jeśli ma się ochotę można pokolorować ilustracje tak, jak podpowiada wyobraźnia. Mnie puszczanie wodzy fantazji łatwo nie przychodziło, bo jednak informacja botaniczna nakłaniała mnie do kolorowania zgodnie z rzeczywistym wizerunkiem. Mimo to uważam, że kolorowanka wydawnictwa Vesper to estetyczne, a nawet wykwintne wydanie, które powinien mieć każdy szanujący się miłośnik kolorowania. 




Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew
ROŚLINY EGZOTYCZNE

Wydawnictwo Vesper
Rok wydania: 2016
Stron: 96
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 8/10 - bardzo dobra


Czytaj dalej »

Fatum i Furia. Lauren Groff


Magdalena Samozwaniec pisała, że małżeństwo nie jest stanem, jest umiejętnością. Poznając historię związku Lotto i Mathilde, bohaterów "Fatum i furii", nie sposób nie przyznać jej racji. Gdyż małżeństwo Satterwhitów to sztuka kompromisu, miks miłości, nadziei, poświęcenia, ale też talentu koniecznego do stworzenia trwałej relacji. Śmiało można stwierdzić, że Lotto, a właściwie Lancelot, który dostał imię przywołujące matce skojarzenie z randką w kinie, i Mathilde - której uroda rzucała refleksy na ścianie - wiedzieli jak zbudować wzorowy związek. On ukochany syn, charyzmatyczny narcyz, o duszy artysty, uwodzący otoczenie uśmiechem i postawą półboga. Ona "Święta kobieta. Jedna z najczystszych osób (...) Nieskazitelna moralnie, nigdy nie kłamie, nie znosi głupców"*. Para idealna. Namiętność. Obsesja. Wierność. Ich pojawienie się budziło sensację i zaciekawienie. Gdy Lotto miał kryzys twórczy, nie pracował i pogrążał się w rozpaczy, Mathilde bez słowa skargi płaciła rachunki i pocieszała urażone ego chłopca, któremu od dzieciństwa mówiono, że może robić, co tylko zechce, bo świat został stworzony dla niego. Gdy Lotto błyszczał i zbierał laury, ją napawała duma, lśniła. Pytanie, czy ten idealny obraz naprawdę nie miał ani jednej skazy? 

Lauren Groff amerykańska pisarka, urodzona w Nowym Jorku stworzyła powieść, która przypomina greckie tragedie. Opowieść o małżeństwie cudownej pary złożona jest z dwóch aktów. Fatum to kreacja Lotto, jego spojrzenie na związek i na Mathilde. W tej części ukazano etapy dojrzewania chłopca, któremu rodzice poświecili całą uwagę, nadskakiwano mu i utwierdzono w przekonaniu,  że jest geniuszem. Zaś Furia to małżeństwo widziane oczami Mathildy. Co było pewnikiem zostało zburzone. Ujawniają się tajemnice z przeszłości i niuanse, które miały wpływ na kształtowanie się ich związku. O ile pierwsza część ze względu na skomplikowane metafory, odrobinę pretensjonalny styl i nieśpieszne tempo bywa trudna do odczytu, o tyle Furia wbija w fotel. Byłam ogromnie zaskoczona tą odsłoną, wszystkiego się spodziewałam, ale nie tak szaleńczego tempa i takich dramatycznych informacji. Nie mogę za wiele zdradzić, bo Furia to crème de la crème tej historii, i każde słowo więcej zabiłoby magię tej powieści.

"Fatum i furia" to wyjątkowa książka. Zakładam, że ze względu na jej zdobny styl, niemałą liczbę opisów, wewnętrznych monologów, oraz liczne niuanse i aluzje, powieścią można się zachwycić lub mieć do niej awers. Należę do tej pierwszej grupy. Oczarował mnie sposób w jaki autorka przedstawiła determinację bohaterów, ich zdolność do kształtowania relacji, intensywność miłości i nienawiści, oraz potęgę zemsty. To opowieść o doświadczeniach i błędach życiowych, to historia małżeństwa, w którym nie brakowało dramatu i teatru, to dosłownie furia i fatum, dzień i noc. Przeciwieństwa, które nie powinny razem istnieć, ale los złączył ich i dał im narzędzia, za pomocą których mogli kochać i niszczyć. Cóż mogę napisać więcej, to fascynująca lektura idealna dla miłośników hipnotyzujących intryg, których nie zniechęcają skomplikowane analizy.

* cytat str. 144

FATUM I FURIA

Laura Groff
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
Stron: 426
Oprawa: Twarda

Moja ocena: 9/10 - rewelacyjna
Czytaj dalej »

Przeczytaj & Podaj dalej czyli wielka wymiana książkowa


Akcję PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ zorganizowała Magda autorka bloga SAVE THE MAGIC MOMENT i Kasia z BOOK AND BABIES  Z ich stron dowiecie się o szczegółach wydarzenia m.in jak dołączyć do akcji. W projekcie chęć udziału zgłosiło ponad 30 blogerów. Śmiechem żartem akcja ma na celu ulżyć domowym półkom z książkami. Zakładam, że każdy ma w swoich zbiorach tytuły, do których wracać nie będzie i bez żalu je odda. Sezonowo przeprowadzam czystkę, najczęściej moje książki trafiają do lokalnych bibliotek, ale dlaczego nie podzielić się nimi w blogowej wymianie. Myślę, że ciekawie będzie też rozpowszechnić informację wśród blogerów książkowych, którzy raczej mają w czym wybierać :-) Oczywiście rozumiem, że nie każdy lekką ręką oddaje swoje książki, szczególnie jeśli je pielęgnuje i z rozrzewnieniem patrzy na swoje regały. Jednak wspomóżmy się nawzajem. Może akurat spełnimy czyjeś czytelnicze marzenie. 

Tak króciutko napiszę o co w akcji biega. 
Po szczegóły zapraszam TUTAJ

1. Wymiana trwa do 22 kwietnia b.r..
2. Książek nie sprzedajemy, jednak dopuszcza się taką możliwość jeśli zainteresowani nie mogą dogadać się co do wymiany, a jednej ze stron bardzo zależy na książce. Z tym że sprzedaż może mieć miejsce dopiero po zakończeniu akcji.
3. Ceny są symboliczne, oczywiście można się w tej kwestii dogadywać, podobnie w ustaleniu rodzaju (list ekonomiczny/list polecony) i kosztów wysyłki.
4. Jeśli interesuje Cię któryś z moich tytułów, zaproponuj mi coś w zamian. Podaj (w komentarzu, mailu) tytuły książek, które chcesz wymienić. Oczywiście nic na siłę, akcja ma przynosić radość.  
5. Jedyne koszty jakie uczestnicy ponoszą, to koszty wysyłki, którą jak wspomniałam, też można ustalać. Nie interesuje mnie zarobek, książki będę wysyłać według cennika poczty
6. Jeśli jesteś blogerem i chcesz wziąć udział w akcji, to przygotuj wpis na swoim blogu oraz dołącz swój link do Link Party u SAVE THE MAGIC MOMENT
7. Jedna z najważniejszych spraw. NIE OSZUKUJEMY SIĘ. JESTEŚMY UCZCIWI ! :-)


Słów klika o moich książkach  

Na zdjęciach są tytuły, które chcę wymienić. Stan książek jest idealny lub bardzo dobry. Co oznacza bardzo dobry? Są to powieści bez śladów użytkowania, ale które z racji swojego wieku, mają lekko zmieniony kolor grzbietów. Niestety tak się dzieje z książką, która bidnie stoi na półce. Jeśli sobie zażyczysz prześlę Ci dodatkowe zdjęcia i odpowiem na wszystkie pytania dotyczące książek na wymianę. W blogosferze jestem już dobrych klika lat, znaleźć mnie można też na Instragramie i Fecebooku, wiec spokojnie, nie oszukam Cię :-)



Opcjonalnie ceny książek, do podanej sumy należy doliczyć koszty przesyłki.

"Skradziona","Diamentowy Plac", "Pokoje do wynajęcia", "Czerwony Pająk", Nevermore", "Kochanica Francuza", "Mapa nieba", "Dziesięć płytkich oddechów" - 10 zł.

"Zawsze przy mnie stój", "Pomiędzy światami", "Shit! Rok w brukowcu", "Grajek", - 6 zł.

DOBREJ ZABAWY :-)

Książki, które wyruszyły w świat:
"Dziesięć płytkich oddechów" - wymieniona.
"Motyl" - wymieniona.
"Mapa nieba" - wymieniona.
"Shit! rok w brukowcu" - wymieniona.
"Skradziona" - wymieniona.

NIESTETY JESTEM NIEOBECNA. NA BLOGA WRACAM DOPIERO NA POCZĄTKU CZERWCA.

Czytaj dalej »

Łaska. Anna Kańtoch

Anna Kańtoch to wielokrotnie nagradzana pisarka powieści fantasy, dlatego "Łaska", która jest klasycznym kryminałem, była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Ponieważ do tej pory znałam twórczość autorki z innej strony m.in. z cyklu o Domenicu Jordanie.

Intryga w "Łasce" jest bardzo tajemnicza i sięga lat 50., kiedy to sześcioletnia Marysia znika na tydzień w lesie. Po tym czasie zostaje odnaleziona przez przypadkową osobę. Dziewczynka ma zakrwawioną sukienkę i włosy. Nikt nie wie gdzie była, z kim była i co robiła, bo Marysia nic nie pamięta. Po trzydziestu latach od tragedii kobieta wraca w rodzinne strony. Mieszka w domu swojej najbliższej krewnej i jest nauczycielką w lokalnej szkole podstawowej. Maria próbuje wieść w miarę normalne życie. Jednak przeszłość ją dręczy. Bohaterka jest rozbita i ma problemy psychiczne. Jej udręka wzrasta gdy jeden z uczniów zamiast kartkówki oddaje jej przedziwny, niepokojący rysunek. Co więcej prosi ją o pomoc sugerując, że tylko ona będzie wiedziała jak to zrobić. Niestety Maria nie zrozumiała o co chodziło jej uczniowi, nie udało się jej też dowiedzieć od niego czegoś więcej, ponieważ kilka godzin później chłopiec został odnaleziony martwy.

Wiele smutku jest w tej historii. Tragiczne wydarzenia, które mają miejsce w Mgielnicy tworzą przytłaczającą atmosferę. Na mroczny i przygnębiający klimat powieści ma wpływ wiele elementów. Oczywiście te najistotniejsze to porwanie Marysi i zabójstwa nastolatków. Swoje robi też stan psychiczny bohaterki oraz szara, brudna zima, a także PRL-owska rzeczywistość. Kańtoch zadbała o detale, które świetnie podkreślają ten czas. Udało jej się też stworzyć wiarygodne charakterystyki bohaterów, ówczesnej społeczności i jednostek państwowych. Intryga również jest błyskotliwa i mimo że w pewnym momencie można się domyśleć kto stoi za brutalnymi zabójstwami, to jednak niełatwo rozgryźć motywy zabójstw. Podobnie jest z bohaterami, których niejednoznaczność jest intrygująca. Autorka tworząc portrety psychologiczne, obdarzyła postacie niebanalnymi cechami, które sprawiają, że każdy w tej historii jest idealnym podejrzanym. Nawet milicja błądzi wśród licznych tropów i domysłów, na szczęście ma Marię, której podświadomość odkrywa dramatyczną przeszłość i przerażającą teraźniejszość, ułatwiając tym samym problematyczne śledztwo.

Muszę przyznać, że "Łaska" świetnie udała się Annie Kańtoch. Ponieważ jest wciągającą i dopracowaną powieścią, której bezsprzecznymi zaletami są fabuła zorganizowana wokół tajemniczych zbrodni, idealnie wyważone dramatyczne momenty, psychologiczny wątek, a także (nie zdradzając zbyt wiele) treści, które podpowiadają, że być może w całej tej historii ukryte są nadprzyrodzone zjawiska. To sugeruje, że autorka i z fantastyką, i z kryminałem jest za pan brat, dlatego jestem pewna, że książka spełni oczekiwania fanów gatunku.

ŁASKA

Anna Kańtoch
Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2016
Stron: 400

Moja ocena: 8/10 - bardzo dobra
Czytaj dalej »

Kod rabatowy na powieść "Fatum i furia"

Wydawnicza notka: "Fatum i furia" jest jak rozsypująca się układanka. Gdy wszystko wydaje się jasne, prawda zaczyna wychodzić na jaw. Fatum to opowieść Lancelota o spotkaniu kobiety, która odmieniła jego życie, w Furii Mathilde mówi o tym, jak było naprawdę. Dwadzieścia cztery lata, dwoje ludzi. Misternie splecione perspektywy porywają i hipnotyzują, a nieoczekiwany zwrot akcji sprawia, że czytelnik musi zakwestionować wszystko, co do tej pory wiedział o związku Lancelota i Mathilde. Pokazując ciążące nad człowiekiem fatum i władające nim demony – furie, Lauren Groff odkrywa istotę bliskości i samotności, porusza to co sekretne, skrywane i mroczne. O tej powieści nie da się zapomnieć.

Powieść Lauren Groff błyskawicznie trafiła na listę bestsellerów i przez wiele tygodni na niej gościła. "Fatum i furia" została też książką Amazonu. Historia chwalona jest przez pisarzy, celebrytów i krytyków. Uwagę na nią zwrócił również prezydent Barack Obama. Mnie powieść też się podoba, co prawda jestem dopiero w połowie książki, ale ciekawy, bogaty w środki stylistyczne język i subtelności oraz domysły robią wrażenie. 

Jeśli ciekawi Was ta powieść, to możecie skorzystać 33% rabatu na "Fatum i furię", wpisując w kod rabatowy zamówienia CzaryMary  Link do księgarni 

Czytaj dalej »

PRZEDPREMIEROWO Naśladowcy. Ingar Johnsrud



Ingar Johnsrud jest norweskim dziennikarzem, który debiutancką powieścią "Naśladowcy" wdarł się szumnie do świata skandynawskiego kryminału. Książka jest początkiem ekscytującej trylogii, dzięki której autor uzyskał rozgłos, ponieważ serwuje swoim czytelnikom ostrą prozę i dynamikę. Mam ambiwalentny stosunek do skandynawskiej literatury, bywam nieufna, bo często tworzone przez mistrzów gatunku kryminalne śledztwa, działają na mnie, jak najlepsza tabletka nasenna. Jednak są i tacy pisarze, jak np. Nesbø, których książki mam pragnienie czytać nieustannie. Do nich na pewno zaliczać się będzie Ingar Johnsrud, gdyż jego powieść zrobiła na mnie duże wrażenie, choć - o dziwo - nie od razu się na to zanosiło.

Fredrik Beier to nieustępliwy i skonfliktowany z przełożonymi komisarz norweskiej policji, którego słabością są napady lęku i brak towarzyskiej ogłady. Niemniej jednak, wraz ze swoim partnerem nerwowym zrzędą Andresem, przysłużyli się wydziałowi. Obecnie zajmują się sprawą zniknięcia córki i wnuczka wiceprzewodniczącej Chrześcijańskiej Partii Ludowej Kari Lise Wetre. Zapowiada się kolejna nudna robota, zwłaszcza że córka pani polityk należy do wspólnoty wyznaniowej Światło Boga. I brak z nią kontaktu wynika raczej z jej decyzji, a nie przestępstwa, jak zakłada Wetre. Sytuacja gwałtownie się zmienia, gdy w Słonecznym Pokoju, zamieszkiwanym przez wspólnotę, dochodzi do masakry, a część członków zapada się pod ziemię. Podejrzenie pada na organizację islamistów. Do współpracy zgryźliwym tetrykom przydzielona zostaje młoda agentka - muzułmanka Kafa Iqbal, charakteryzującą się bystrym umysłem i ciętym językiem. Z pozoru prosta sprawa zaczyna się mocno komplikować, gdy  policja trafia na tajemnicze laboratorium, zagadkowe zgodny i niespodziewane tropy.

Muszę przyznać, że początek historii zniechęcał mnie i nie zapowiadał udanej lektury. Mój zapał osłabiony był przez licznych bohaterów, przesyt motywów i krótkie, niepozwalające się skupić rozdziały. Jednak z czasem złożoność intrygi i sympatia do bohaterów, szczególnie do Kafy i Fredrika, którzy pasują do siebie jak pięść do nosa, bardzo mnie zaabsorbowała. Spodobał mi się tok i pomysłowość fabuły: fałszywe ślady, przecieki, nieetyczne działania, absurdalne oskarżenia oraz zagadkowość podsycana wydarzeniami z przeszłości, dotyczącymi działalności Wiedeńskiego Bractwa, zajmującego się określaniem różnic w rasach ludzi. Poza tym przypadł mi do gustu styl Johnsruda. Autor posługuje się mocnym i wyrazistym językiem. Nie unika drastycznych opisów i dosadnych porównań. Nie przesadza też z analizą bohaterów. Wydaje mi się to typowe dla tego gatunku. Stąd też pobieżne, ale przekonujące, przedstawienie postaci mnie nie zdziwiło. Za to byłam zaskoczona tak rzadką dla  kryminału skandynawskiego dynamiką i przebojowością. Szybkie tempo i nagłe zwroty akcji to domena "Naśladowców". Dlatego jeśli interesują Was ekscytujące, dobrze i odważnie napisane historie o poruszających zbrodniach, to debiutancka powieść Johnsruda będzie idealnym wyborem. 

NAŚLADOWCY

Ingar Johnsrud 
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 30.03.2016
Stron: 528

Moja ocena: 8/10 - bardzo dobra




Czytaj dalej »

Zimowe panny. Cristina Sánchez-Andrade


Do małej galisyjskiej wioski Tierra de Chá, po prawie trzydziestu latach nieobecności, wracają dwie siostry, Saladina i Dolores. Kobiety wprowadzają się do domu dziadka don Reinalda. Ich powrót burzy spokój mieszkańców. Raz, że don Reinaldo posiadał niezwykłe zdolności, które mógł przekazać w genach wnuczkom, co nie byłoby pocieszające, a dwa, zawarł z mieszkańcami osobliwe umowy, w których zobowiązali się za odpowiednią opłatą oddać po śmierci swoje mózgi do badań naukowych. Z chwilą powrotu sióstr, każdy pragnie unieważnić umowę.

Tytułowe Zimowe panny jako kilkuletnie dziewczynki musiały uciekać z domu dziadka. Przez lata nieobecności marzyły o rodzinnych stronach, o ojczystej strzesze, o zapachu kwitnącej bugenwilli, figowcu, zielonych łąkach, i specyficznej woni, która towarzyszy ludziom, gdy pod jednym dachem mieszkają ze zwierzętami. Powrót do domu obudził wiele wspomnień, bo czas, jak zaklęty, zatrzymał się w Tierra de Chá. Mieszkańcy z zaciekawieniem i obawą obserwują siostry, które mają stały, nieśpieszny rytm dnia. Karmią kury, gotują, szyją, słuchają radia, marzą o zostaniu gwiazdą filmową i śpią razem w jednej izbie, za ścianą której stoi ich krowa Greta. Jednak spokój sióstr to tylko fasada, ponieważ ukrywają sekret, podobnie jak i mieszkańcy, a dotyczy on feralnej nocy sprzed trzydziestu lat.

Historia Zimowych panien jest nadzwyczajna. Przypomina surową baśń, w której siostry różniące się od siebie niczym ogień i woda, łączy obsesyjna więź, będąca mieszanką miłości, strachu i uzależnienia. A wśród ekscentrycznych bohaterów m.in kobiety, która nie może umrzeć, dentysty lubiącego się przebierać w damskie ciuszki, starej wiedźmy i księdza żarłoka krążą fluidy tajemnicy, sięgającej czasów wojny. Autorka w tej osobliwej powieści ciekawie połączyła teraźniejszość z przeszłością, marzenia ze wspomnieniami oraz fikcję z faktami, uzupełniając opowieść danymi historycznymi np. dotyczącymi przyjazdu Avy Gardner do Hiszpanii. W historii Zimowych panien pełno jest domysłów i tęsknoty. Opowieść choć jest mało dynamiczna i oszczędna w narracji, to uzależnia, bo niepewność losów bohaterów i liczne znaki zapytania sprawiają, że z zainteresowaniem śledzimy ich poczynania. Poza tym opowieść o mieszkańcach galisyjskiej wioski brzmi jak legenda, w której zetkniemy się z mrokami duszy, samotnością, dylematami moralnymi, symboliką, a także czarnym humorem, ordynarnością, i przygniatającą, momentami sentymentalną atmosferą. "Zimowe panny" to książka niełatwa i chwilami skomplikowana, ale za to czarująca elegancką  prozą, baśniowym tonem i psychologicznym aspektem. Lektura idealna dla wymagających czytelników. 


ZIMOWE PANNY

Cristina Sánchez-Andrade
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Stron: 320
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Moja ocena: 7/10 - dobra 
(nowa skala ocen)
Czytaj dalej »

Kochając pana Danielsa. Brittainy C. Cherry


"Kochając pana Danielsa" to powieść zaliczana do nurtu new adult. Czyli kierowana jest do czytelników w przedziale wiekowym 18-25 lat. Już dawno pożegnałam ten wiek i towarzyszące mu rozterki. Dlatego bardzo rzadko sięgam po ten gatunek. Jednak powieść Brittainy C. Chery skusiła mnie wysoką oceną na LC i kontrowersyjnym tematem, romansem uczennicy z nauczycielem.  Stwierdziłam, że po ostatnich trudnych lekturach, taka opowieść da mi wytchnienie. Trochę się pomyliłam, ponieważ wątek miłosny posłużył do wyeksponowania poważnych problemów, z którymi każdy z nas kiedyś musi się zmierzyć m.in. ze śmiercią najbliższej osoby. Tak więc nie dostałam banalnej powiastki, ale wyciskającą łzy słodko-gorzą historię.

Dziewiętnastoletnia Ashlyn przeżywa olbrzymią stratę, śmierć siostry bliźniaczki. Niestety pocieszenia nie może otrzymać od swojej matki, którą przerosła okrutna rzeczywistość. I w konsekwencji odsyła swoją córkę do ojca, z którym Ashlyn nie ma najlepszego kontaktu. Załamana dziewczyna trafia do Wisconsin, gdzie musi rozpocząć nowe życie. Nie napawa ją to optymizmem, ale pociesza fakt, że poznała cytującego Szekspira uroczego Daniela. Jednak kiedy pierwszego dnia szkoły wchodzi do klasy, dowiaduje się, że Daniel... jest panem Danielsem i jest jej nauczycielem literatury.

Chyba tylko w USA nauczyciel może być straszy od swojego ucznia o trzy lata, ale w tej historii nie chodzi o różnicę wieku, a o niemoralny aspekt związku. Romans jak romans, oprócz pewnej pikanterii, nie ma w nim nic oryginalnego, za to jest pięknie i z wyczuciem opisany. Bohaterowie, jak na swój wiek, są bardzo dojrzali, zapewne dlatego, że zmagają się z osobistymi dramatami. Miłość spotkała ich przypadkowo i okazała się być głębokim, leczniczym uczuciem. Stąd też w Danielu i Ashlyn nie mam infantylizmu ani nadmiernego rozgorączkowania. Ich miłość jest szczera, a reakcje prawdziwe. Testem na siłę ich związku jest nie tylko tajemnica zagrażająca ich reputacji, ale również problemy, które dotykają nie tylko ich, ale także ludzi z najbliższego otoczenia. 

Powieść Brittainy C. Cherry zachwyciła mnie tokiem zdarzeń i wyczuciem tematu. Przez co historia stała się wzruszającą i inteligentną opowieścią o nowych szansach, rodzinnych więziach, przyjaźni, i o nieskrępowanej radości przeżywania, w skrócie - o życiu. W którym nie brakuje rozterek, nieprzemyślanych decyzji, dramatów i skrywanych głęboko emocji. Atrakcyjnym tłem do wydarzeń są wplecione w fabułę fragmenty dramatów Szekspira i muzyka, którą mimo że nie słyszymy, to czujemy, gdyż namiętność młodych ludzi w połączeniu z literacką estetyką pobudza wyobraźnię i sprawia, że otrzymujemy wyrazisty obraz niepodyktowanych egoizmem uczuć. Jeśli interesują Was tego typu motywy, to bardzo zachęcam do przeczytania książki, bo pomimo konwencjonalnego tematu udało się jej uniknąć schematyczności i stereotypów.  

KOCHAJĄC PANA DANIELSA

Brittainy C. Cherry
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Stron: 432
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 7/10 - bardzo dobra

 
Czytaj dalej »

Balsamiarka. Izabela Kawczyńska


Mam wielki problem z "Balsamiarką", bo odkąd ją przeczytałam, nie mogę o niej przestać myśleć. Nie wiem też czy mam ją chwalić, czy ganić za zrujnowanie spokoju ducha. Ponieważ powieść Izabeli Kawczyńskiej jest historią niemożliwie bolesną.
"Odkąd pamiętam, jestem jak lalka. Duża, miękka lalka. Potrafię chodzić, sikać, mówić. Jeśli nacisnąć właściwy guzik, wołam "mama!", "tata!", śmieję się albo płaczę. Dobra ze mnie lalka. Udaję coś żywego, porządnie udaję. Robię to tak, że aż diablo boli"
Neurotyczna, nadmiernie wrażliwa bohaterka napawa smutkiem tak wielkim, że chce się ją przytulić i powiedzieć, że biczująca ją słowami apodyktyczna i niekochająca matka, nieodpowiedzialny ojciec, i babka fanatyczka religijna, próbująca uczynić z buntowniczej wnuczki świętą, to nie koniec świata. Jednak to nieprawda, i ta młoda zrujnowana psychicznie kobieta ma tego świadomość. I choć pragnie odrobiny szczęścia to jej nie wychodzi, ponieważ wszystkie przykre doświadczenia zostawiają na niej piętno. Do tego dochodzi jeszcze zakazana miłość, jednodniowy mąż, epizod w wariatkowie, i wiele innych dramatów, aż staje między wyborem pracy w prostytucji a pracy w kostnicy.
"W wieku dwudziestu siedmiu lat, mając za sobą kilka pogrzebów i innych kataklizmów o różnej skali, porzuciłam myśl o pracy w burdelu i na dobre zostałam dziewczyną od zmarłych."
Praca w prosektorium zamyka pierwszą część historii. Nie jest to wyraźny podział, niemniej jednak początek książki to wspomnienie nieudanego dzieciństwa i rozczarowania wieku dorastania. Te lata decydowały o życiu bohaterki, to wtedy ulepiono z niej kobietę, która zaistniałaby chłonąć emocje. Mimo że zajęcie w kostnicy nie wskazuje na dużą wrażliwość, to balsamiarka jak gąbka spija nieszczęście i jak anioł ostatniej posługi pielęgnuje ciała zmarłych. Z szacunkiem traktuje trupy, tak trupy, w książce Kawczyńskiej nie znajdziecie subtelnego słownictwa. Narratorka - smutna dziewczyna od zmarłych - nazywa rzeczy po imieniu. Jej swoboda i nazewnictwo może szokować i wywoływać mdłości. Czasami ma się wrażenie przesytu, ale ten nadmiar okropieństw atrakcyjnie ściera się z lirycznością i nostalgią. Nie zmienia to faktu, że w książce pełno jest odrażających opisów, w których krew i inne wydzieliny są stale obecne. Tak jak i zmarli w  wyniku samobójstw, okrutnych mordów i przypadków zasługujących na Nagrodę Darwina. Jednak bohaterka niezrażona okrutnym obrazem śmierci widzi tylko piękno, ale do czasu... Na razie z pasją płucze trzewia, upycha ligninę w puste ciała i zaszywa wszystkie dostępne otwory umrzyków w imię dobrze spełnionego obowiązku.

Powieść Izabeli Kawczyńskiej ukazuje tę stronę życia, w której nie ma radosnego gwaru, słońca, epickich uniesień, i śmiechu dzieci. Za to jest żałoba, gnijące ciała, nieszczęścia i depresja. Zderzamy się z tematyką, o której nie chcemy wiele wiedzieć. Co więcej ta sekretna strona odarta została z intymności i przedstawiona w sposób analityczny, ordynarny, z odrobiną czarnego humoru. Taka stylistyka często zniesmacza, ale też uzmysławia, że życie to nie słodki obrazek i że brzydota potrafi być piękna. Na mnie "Balsamiarka" zrobiła duże wrażenia, choć nie raz ściskało mnie w żołądku i miałam ochotę porzucić lekturę, ponieważ ilość nieszczęścia mnie przytłaczała. Dlatego uprzedzam, to nie jest lektura dla wrażliwych osób, ale dla ludzi, którzy radzą sobie i z koszmarnymi opisami, i dramatami, które sprawiają, że traci się wiarę w drugiego człowieka.

BALSAMIARKA

Izabela Kawczyńska
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2015
Stron: 385
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Moja ocena: 7/10 - bardzo dobra
Czytaj dalej »

Sekrety Koreanek. Charlotte Cho


Żadna kobieta nie przekona mnie, mówiąc, że nie zależy jej na dobrym wyglądzie. Oczywiście nie mam na myśli pełnego make-up, ale zdrowo wyglądającą skórę i promienny uśmiech. Chcemy być piękne z wielu powodów. Ten najistotniejszy to uczucie komfortu. Niewiele rzeczy równa się przyjemności patrzenia na własne promienne i zdrowe odbicie w lustrze.

Nie jestem niewolnicą kosmetyków, choć nie powiem, że moja toaletka nie jest odpowiednio wyposażona (co w pewnym wieku jest koniecznością). Mimo to rzadko robię pełny makijaż, zdecydowanie bardziej wolę subtelne podkreślenie urody. Jednak tym co mnie najbardziej ekscytuje w dbaniu o siebie jest pielęgnacja. Dlatego zaintrygowała mnie książka Amerykanki koreańskiego pochodzenia Charlotte Cho, która jest profesjonalną kosmetyczką, ekspertką od koreańskiej pielęgnacji skóry, a także właścicielką sklepu Soko Glam. Poza tym jej porady nie raz były cytowane m.in. w "The New York Times", "Vouge", czy "Elle". Pomimo zainteresowania książką, byłam sceptyczna. Głównie dlatego, że wierzę w siłę genów, jednak Cho wyprowadziła mnie z tego błędnego myślenia, uświadamiając przykrą sprawę. Otóż, prawie dziewięćdziesiąt procent skutków starzenia się skóry to rezultat czynników środowiskowych. 

Źródło
Muszę przyznać, że porady Charlotte Cho bardzo mi się podobały. Kobieta może nie odkryła Ameryki, ale podkreśla to co najważniejsze, że drogę do pięknej skóry należy zacząć od właściwego trybu życia. Jeśli zadbamy o swoje wewnętrzne piękno, to przełoży się ono na poprawę stanu skóry. Tak więc zdrowe odżywianie, odpowiednia długość snu, unikanie stresu i... słońca, to połowa sukcesu. Niezmiernie się cieszę, że od zawsze chowałam się przed słońcem. Następnym krokiem do osiągnięcia nieskazitelnej cery są rytuały pielęgnacyjne, które należy wykonywać codziennie, ale bez strachu, zajmują najwyżej dziesięć minut. Do tych rytuałów zalicza się m.in oczyszczanie i nawilżanie cery. Mowa jest też o makijażu, ale w stylu no make-up, co oznacza stosowanie lekkich i naturalnych kosmetyków, które delikatnie podkreślają rysy twarzy.

W książce znajdziecie wiele cennych porad dotyczących nie tylko produktów do pielęgnacji wraz z dokładnym opisem zasad ich korzystania, ale też informacje dotyczące tego, jak kupować w Seulu, co zwiedzić, gdzie zjeść i jak poruszać się po mieście. Ponieważ "Sekrety urody Koreanek" to nie tylko poradnik urodowy, ale również sporo informacji na temat życia w stolicy Korei. Cho opisuje pozytywne aspekty funkcjonowania w wielkim mieście, jak dla mnie jej obraz jest wyidealizowany, niemniej jednak rozumiem zachwyt autorki tą metropolią, gdyż wyjazd do Korei był początkiem wielkich zmian w jej życiu. Zanim Cho ruszyła w podróż swojego życia była typową kalifornijską opaloną na brąz dziewczyną z tlenionymi włosami, która problemy cery ukrywała pod nienaturalnym makijażem. Pobyt w Seulu zmienił jej nastawienie i sposób dbania o skórę. Mnie bardzo przyjemnie czytało się tę publikację. Charlotte Cho odebrałam jako sympatyczną, pełną entuzjazmu kobietę, która potrafi oczarować koreańską kulturą piękna. Mnie w każdym razie zachwyciło jej podejście do tematu i na pewno do serca wezmę jej porady. Jeśli i dla Was wygląd waszej skóry jest istotny, to zwróćcie uwagę na ten tytuł.

 SEKRETY URODY KOREANEK 

Charlotte Cho
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2016
Stron: 224
Oprawa: Miękka

Moja ocena: 8/10 - rewelacyjna

Czytaj dalej »